27.11.10

Ha!

  Ise jest fajna. Bo trafiła do właściwego paczkomatu, nie zgubiła się i zdążyła do domu na czas. Jako że swego czasu wzięła na Mordoksiążce w konkursie i wygrała rabaty (nie tak fajne jak sądziła, ale jak się nie ma co się lubi...), postanowiła z nich skorzystać. A że jest biedną studentką, a Zabrzanin milionów nie posiada, to szybciutko sprawdzili, czy gra, którą chcieliby kupić, jest w Pewnym Sklepie Internetowym. Okazało się, że i owszem, więc zamówili ją i wybrali jeden z paczkomatów w Tychach.
  W czwartek radośnie pojechała do tegoż miasta zapisać się na Egzamin. Czeka na swoją Limuzynę, rozmawia z Zabrzaninem, kończy... a tu sms, że paczka jest do odebrania. W zasadzie na chybił trafił wsiadła do E, które właśnie co przyjechało, wysiadła na Przystanku, z Którego Chyba Ma Przesiadkę i wsiadła do 14.
  Dojechawszy na miejsce, nawet szybko znalazła Hutniczą i paczkomat. Więc wpisała swój telefon i kod i... Błąd. Spróbowała drugi, trzeci raz i do pewności jeszcze raz czyta smsa. I nagle okazuje się, że musi iść na Paprocańską 74. Spytawszy tubylców, trafiła na właściwą ulicę. Zerknęła na numer domu... 196. Po dłuuuugim spacerze dotarła wreszcie na miejsce i odebrała paczkę. Później wsiadła nawet do właściwego autobusu i złapała późniejszą Limuzynę.
  W domu z Zabrzaninem otworzyła paczkę i zaczęli grać. Oczywiście źle na pewno zaczęli, ale się nauczą...

Z rzeczy uczelnianych, to Ise wreszcie ma KONWERSATORIUM. Musieli utworzyć nową grupę, bo stwierdzili, że jednak nie będą mogli tego odrobić w przyszłym semestrze. Tak więc Ise nie zostanie wyrzucona za jakąś pierdołę.

Rzecz jasna musi też napisać o Kocie.  Bestia znów okazała się Łowna i upolowała dwie myszy polne. Ofkors musiał się swoimi umiejętnościami pochwalić przy Rodzinie.

20.11.10

Zwierzątko

Ise pragnie zwrócić Państwa uwagę na prawą kolumnę. Otóż pod działem "O mnie" zadomowił się Kot. Z racji podobieństwa do Kota Łownego, został nazwany Kubą. Kocurek chętnie się bawi i mruczy z zadowolenia. Nawet rusza uszami i ogonem. Ise ma nadzieję, że umili on lekturę bloga.

9.11.10

Takie coś ambiwalentne

Ise podoba się na studiach. Bardzo. Zdarzają się nawet wycieczki, jak np. w zeszły piątek do Cieszyna. Szkoda tylko, że oszwabili ich przy kasie w supermarkecie... Ostatnio też jej ciągle coś wypada, więc częściej jej nie ma na wydziale niż jest.

Ale najważniejsze jest to, że ma fantastyczne proseminarium i może pisać na naprawdę interesujący temat. Oczywiście na XIX wiek poszła dla Doktora. Ise ubóstwia sposób jego wypowiedzi, płyty, który przynosi (to zadziwiające, jaką On ma wiedzę na ich temat) i tę ogromną skórzaną torbę. Powoli myśli o założeniu fanklubu. I jedyne czego się boi, to tego, że swoją przyszłą pracą zbłaźni się przed TYM wykładowcą.

Z drugiej strony Ise wnerwiają pewni idioci (niestety nie można ich inaczej nazwać). I nie chodzi jej wcale o poziom wiedzy czy coś w tym stylu. Ich zachowanie nie tylko, hm... źle nastawia pozostałe grupy (czy też osoby z tej samej grupy), ale samych wykładowców. I żeby to co robili, przynosiło im jakieś korzyści...

A tak całkiem przyziemnie, to jutro ma tylko jedne zajęcia. Ale tak Niechciej się u niej zasiedział, że to wręcz nieprawdopodobne. Tylko szkoda, że te plusy same się nie zdobędą.