Jednak Kot nie opanował jednej kwestii: gdzie ma wynosić swoje zdobyczy. Bo ma on niestety w zwyczaju wrzucać myszy pod dywan (być może niechcący), a potem nie potrafi ich stamtąd wyciągnąć. A Rodzina "wonnych" prezentów nie lubi...
Dziś Siostra w panice krzyknęła "Mysz!", co rozpoczęło akcję pod tytułem Kot, Złap Tę Mysz. Trochę to trwało, ale w końcu dało się Kota wyciągnąć spod wanny i wręcz postawić przed myszą. Bo gryzoń dopiero co się urodził i próbował uciec do góry po schodach, co skończyło się tylko podskakiwaniem. Wreszcie udało się sprowadzić Kota do sieni.
Rzecz jasna po pewnym czasie zamęczył mysz i dał jej spokój. Potem się okazało, że złapał kolejną. Siostra jednak nie wpadła na cudowny pomysł, by otworzyć drzwi i sprowadzić Kota na schody. Tak więc Ise musiała go gonić w te i wewte. Wreszcie udało się wyprowadzić... mysz. A Kota trzeba było gonić po dwóch piętrach i wywabiać spod mebli. W tym czasie mysz o dziwo cały czas siedziała na półpiętrze, jakby tylko czekała "na zabawę". Efektem całej tej bieganiny było wkurzenie Ise i Kota, a także czmychnięcie myszy do piwnicy. A tam Kot nie może być z dwóch powodów: psa oraz wyłożonej trutki.
Jako że Ojca nie było (a ma on w zwyczaju dokumentować każde Łowy), Czytelnicy muszą zadowolić się starym zdjęciem:
