Tak więc Ise jest już po maratonie filmowym. Udało się nie zasnąć w kinie, oglądając 3 filmy z rzędu. Tylko na ostatni spóźnili się 5 minut, ale to nic. Ludzi było w cholerę i zdecydowanie dało się zaobserwować upadek obyczajów. Gadanie głośno przez pół filmu i... opieranie nóg o fotele chyba nie jest oznaką kultury, no ale to widocznie jakieś nowe zasady, o których Ise nie słyszała...
Na pierwszy ogień poszedł Sherlock Holmes. Bardzo dużo akcji, świetnie uchwycony Londyn XIX-wieczny, ładne zdjęcia, ale... To nie był zdecydowanie sir Artur Conan Doyle. Za to faktycznie kojarzył się z House'm. Nawet Główny Zły przypominał Ise trochę... Tauba z serialu.
Furia. Miejscami przesadzona, amerykańskie lęki, dużo strzelaniny, a kończy się tak jak w greckiej tragedii.
Ostatni był film Woody'ego Allena Co nas kręci, co nas podnieca. Zdecydowanie najlepszy z wszystkich. Świetna komedia. Ise nie ma czego się przyczepić, zresztą to Nika jest od filmów...
W sobotę za to z Zabrzaninem obejrzeli bitwę wyrską. Wszystko fajnie tylko taki przeciętny widz nie dowiedział się w sumie, dlaczego ta bitwa była taka ważna, a na końcu inscenizacji okazało się, że... niby Polacy odbili wieś.
Widzów było sporo, mnóstwo stoisk z militariami, budów, a najwięcej było stoisk Marki Pewnego Pobliskiego Piwa. W każdym razie Ise z Zabrzaninem wypróbowali swoją celność. Nie zdobyli jednak ani piwa ani maskotki, tylko różyczkę (sztuczną) na pocieszenie. Uraczyli się za to goframi. Schronu niestety nie zwiedzili, bo kolejka była zbyt duża.
Weekend się jednak skończył i trzeba było wrócić do rzeczywistości sesyjnej. Na szczęście Ise jest już zaopatrzona w dobry, choć nie dokończony jeszcze skrypt. Trzeba tylko wybrać dobrą miejscówkę, mieć trochę farta i może się uda zdać. A pracę na TI, jak się okazało, można przynieść później. Więc jest jeszcze jakaś nadzieja.
21.6.10
17.6.10
Sukces niespodziewany
Veni, vidi, vici!
Mimo upałów, gorączkowej nauki pod patronatem Czemu się, kurde, nie wzięłam za to wcześniej?! i wielkiego stracha Ise przybyła na egzamin. Gdy wylosowała swoje pytania, najpierw myślała, że wyjdzie. Na szczęście nie zrobiła tego. W pierwszym pytaniu profesor przerwał jej w połowie (i dobrze, bo drugiej połowy nie umiała...), w drugim jakoś wybrnęła z nieszczęsnych przyczyn układu, a na trzecie dostała architekturę... na podstawie zdjęć. Więc po prostu banał nad banały. I kapitularz w Koprzywnicy zapamięta do końca życia. To wszystko zaowocowało... czwórką. W ogóle grupa Ise jest fajna, bo tylko 2 osoby nie zdały.
Od dziś natomiast podjęła przygotowania do drugiego egzaminu. I tu będzie już śmieszniej zdecydowanie... Zwłaszcza że w międzyczasie musi zrobić prezentację zaliczeniową na TI. Co też zajmie jej parę cennych godzin na naukę, bo trzeba najpierw poszukać książek do tematu. A jak na razie pod hasłem "Dubrownik w średniowieczu" wyskakują przewodniki turystyczne...
Jutro natomiast zrobi sobie mały odpoczynek. Wybiera się do Zabrza, bo Multikino ma całkiem fajną imprezę i Ise z Zabrzaninem nadrobią zaległości filmowe. Tak więc NIE dzwonić od jutra od godz. 23 aż do południa przynajmniej.
Mimo upałów, gorączkowej nauki pod patronatem Czemu się, kurde, nie wzięłam za to wcześniej?! i wielkiego stracha Ise przybyła na egzamin. Gdy wylosowała swoje pytania, najpierw myślała, że wyjdzie. Na szczęście nie zrobiła tego. W pierwszym pytaniu profesor przerwał jej w połowie (i dobrze, bo drugiej połowy nie umiała...), w drugim jakoś wybrnęła z nieszczęsnych przyczyn układu, a na trzecie dostała architekturę... na podstawie zdjęć. Więc po prostu banał nad banały. I kapitularz w Koprzywnicy zapamięta do końca życia. To wszystko zaowocowało... czwórką. W ogóle grupa Ise jest fajna, bo tylko 2 osoby nie zdały.
Od dziś natomiast podjęła przygotowania do drugiego egzaminu. I tu będzie już śmieszniej zdecydowanie... Zwłaszcza że w międzyczasie musi zrobić prezentację zaliczeniową na TI. Co też zajmie jej parę cennych godzin na naukę, bo trzeba najpierw poszukać książek do tematu. A jak na razie pod hasłem "Dubrownik w średniowieczu" wyskakują przewodniki turystyczne...
Jutro natomiast zrobi sobie mały odpoczynek. Wybiera się do Zabrza, bo Multikino ma całkiem fajną imprezę i Ise z Zabrzaninem nadrobią zaległości filmowe. Tak więc NIE dzwonić od jutra od godz. 23 aż do południa przynajmniej.
3.6.10
W połowie maratonu
Ha! Ise jest ZDOLNA. Została dopuszczona do egzaminów, ma piąteczki z monografów i archiwistyki. I tylko we wrześniu ma jedną poprawkę. Więc od dzisiejszego wieczoru zaczyna wkuwanie do egzaminów. Jak dobrze pójdzie, to po 25 czerwca będzie miała wolne. Aha, jeśli ktoś ma skserowania skrypt z powszechnej, to Ise jest bardzo na tak.
W międzyczasie ma zamiar pójść wreszcie szukać roboty, choć ma wrażenie, że znowu za późno się do tego zabiera. Bo niestety wakacje oznaczają, że zostanie odcięta od gotówki... A że chciałaby się wyżyć artystycznie w wakacje, to przydałoby się móc za coś kupić wszystkie potrzebne rzeczy...
Wciąż fascynuje się NJN, nie może przestać jej czytać. Jak Ise będzie miała więcej czasu, to napisze coś więcej o tym.
W międzyczasie ma zamiar pójść wreszcie szukać roboty, choć ma wrażenie, że znowu za późno się do tego zabiera. Bo niestety wakacje oznaczają, że zostanie odcięta od gotówki... A że chciałaby się wyżyć artystycznie w wakacje, to przydałoby się móc za coś kupić wszystkie potrzebne rzeczy...
Wciąż fascynuje się NJN, nie może przestać jej czytać. Jak Ise będzie miała więcej czasu, to napisze coś więcej o tym.
20.5.10
Na łowy!
Jak Ise kiedyś już pisała, Kot Łowny zjawił się w jej domu z powodu myszy. I nie może powiedzieć, owszem, z powierzonego mu zadania się wywiązuje. Parę razy na własne oczy Rodzina się przekonała o łowności Kota. Lubi on też przebywać na strychu, więc istnieje podejrzenie, że niejedn gryzoń dokonał tam żywota.
Jednak Kot nie opanował jednej kwestii: gdzie ma wynosić swoje zdobyczy. Bo ma on niestety w zwyczaju wrzucać myszy pod dywan (być może niechcący), a potem nie potrafi ich stamtąd wyciągnąć. A Rodzina "wonnych" prezentów nie lubi...
Dziś Siostra w panice krzyknęła "Mysz!", co rozpoczęło akcję pod tytułem Kot, Złap Tę Mysz. Trochę to trwało, ale w końcu dało się Kota wyciągnąć spod wanny i wręcz postawić przed myszą. Bo gryzoń dopiero co się urodził i próbował uciec do góry po schodach, co skończyło się tylko podskakiwaniem. Wreszcie udało się sprowadzić Kota do sieni.
Rzecz jasna po pewnym czasie zamęczył mysz i dał jej spokój. Potem się okazało, że złapał kolejną. Siostra jednak nie wpadła na cudowny pomysł, by otworzyć drzwi i sprowadzić Kota na schody. Tak więc Ise musiała go gonić w te i wewte. Wreszcie udało się wyprowadzić... mysz. A Kota trzeba było gonić po dwóch piętrach i wywabiać spod mebli. W tym czasie mysz o dziwo cały czas siedziała na półpiętrze, jakby tylko czekała "na zabawę". Efektem całej tej bieganiny było wkurzenie Ise i Kota, a także czmychnięcie myszy do piwnicy. A tam Kot nie może być z dwóch powodów: psa oraz wyłożonej trutki.
Jako że Ojca nie było (a ma on w zwyczaju dokumentować każde Łowy), Czytelnicy muszą zadowolić się starym zdjęciem:
Jednak Kot nie opanował jednej kwestii: gdzie ma wynosić swoje zdobyczy. Bo ma on niestety w zwyczaju wrzucać myszy pod dywan (być może niechcący), a potem nie potrafi ich stamtąd wyciągnąć. A Rodzina "wonnych" prezentów nie lubi...
Dziś Siostra w panice krzyknęła "Mysz!", co rozpoczęło akcję pod tytułem Kot, Złap Tę Mysz. Trochę to trwało, ale w końcu dało się Kota wyciągnąć spod wanny i wręcz postawić przed myszą. Bo gryzoń dopiero co się urodził i próbował uciec do góry po schodach, co skończyło się tylko podskakiwaniem. Wreszcie udało się sprowadzić Kota do sieni.
Rzecz jasna po pewnym czasie zamęczył mysz i dał jej spokój. Potem się okazało, że złapał kolejną. Siostra jednak nie wpadła na cudowny pomysł, by otworzyć drzwi i sprowadzić Kota na schody. Tak więc Ise musiała go gonić w te i wewte. Wreszcie udało się wyprowadzić... mysz. A Kota trzeba było gonić po dwóch piętrach i wywabiać spod mebli. W tym czasie mysz o dziwo cały czas siedziała na półpiętrze, jakby tylko czekała "na zabawę". Efektem całej tej bieganiny było wkurzenie Ise i Kota, a także czmychnięcie myszy do piwnicy. A tam Kot nie może być z dwóch powodów: psa oraz wyłożonej trutki.
Jako że Ojca nie było (a ma on w zwyczaju dokumentować każde Łowy), Czytelnicy muszą zadowolić się starym zdjęciem:
18.5.10
System Eliminacji już niedługo "on", czylin panika przedzaliczeniowa
Ise zdała już wszystko z historii polskiej, więc z czystym sumieniem może podejść do kolokwium. Przeżyła też powszechną, choć kolejny raz tak naprawdę nic nie umiała. Bo uczyła się na dyżur. Tak właśnie do niej dotarło, że zaliczenia zaczynają się od TEGO poniedziałku. I nie ma pojęcia, jak wszystko zda w pierwszym terminie. Więc chyba lepiej przygotuje się psychicznie na wrzesień...
Jeśli chodzi o Polskę to nawet tak bardzo się nie boi. Gorzej z powszechną. Na to naprawdę musi mieć dobre notatki (czyli jej własne odpadają...). Do łaciny jakoś nie bardzo chce się uczyć, niemiecki - lo mismo. Na TI dalej nie wie, jak zrobić prezentację swojego tematu. I jak zawsze w takich chwilach wolałaby robić coś innego - skończyć Ashę, przeczytać monografię o King Crimson, Pana Lodowego Ogrodu...
A propos czytania. Ise postanowiła wypożyczyć Kronikę Kadłubka, bo stwierdziła, że jej drukarka chyba nie zdoła jednak wydrukować ponad 100 stron. Oczywiście na WNS kronika ta występuje w śladowych ilościach. No bo w sumie na co ona historykom... Za to na Filologii Polskiej wręcz produkcja masowa. Mogą się nią udławić. Ise będzie musiała specjalnie wcześniej jechać, żeby wypożyczyć ją rano. Bo potem to na korki jedzie. Zresztą tamtejsza biblioteka działa do 15.00(!).
W skrócie: należy Ise życzyć dużo szczęścia, dostarczyć notatki, skrypty, cokolwiek żeby zdała. Bo przy zaostrzeniu warunków to naprawdę nie widzi tego różowo...
Jeśli chodzi o Polskę to nawet tak bardzo się nie boi. Gorzej z powszechną. Na to naprawdę musi mieć dobre notatki (czyli jej własne odpadają...). Do łaciny jakoś nie bardzo chce się uczyć, niemiecki - lo mismo. Na TI dalej nie wie, jak zrobić prezentację swojego tematu. I jak zawsze w takich chwilach wolałaby robić coś innego - skończyć Ashę, przeczytać monografię o King Crimson, Pana Lodowego Ogrodu...
A propos czytania. Ise postanowiła wypożyczyć Kronikę Kadłubka, bo stwierdziła, że jej drukarka chyba nie zdoła jednak wydrukować ponad 100 stron. Oczywiście na WNS kronika ta występuje w śladowych ilościach. No bo w sumie na co ona historykom... Za to na Filologii Polskiej wręcz produkcja masowa. Mogą się nią udławić. Ise będzie musiała specjalnie wcześniej jechać, żeby wypożyczyć ją rano. Bo potem to na korki jedzie. Zresztą tamtejsza biblioteka działa do 15.00(!).
W skrócie: należy Ise życzyć dużo szczęścia, dostarczyć notatki, skrypty, cokolwiek żeby zdała. Bo przy zaostrzeniu warunków to naprawdę nie widzi tego różowo...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
