Ise przestała umierać. Bo jakiś tydzień temu aż się urwała z zajęć (ciekawe, czy ma nieobecność...) i z wykładu, kierując się zdaniem "Archiwistyka... nawet mnie to nudzi". Zarobiła aż 3 złote w O. I była dzisiaj na spotkaniu biznesowym u konkurencji i ja masę innych pomysłów na zarobienie. A ma na co, bo szykuje się Borodino w przyszłym roku (czy ktoś ma pomysł na zdobycie 2 tys. zł? Tzn. Nika już podała, ale Ise wolałaby coś bardziej moralnego, albo chociaż niewymagającego później testu Wassermanna). A poza tym noga ją boli i to baaaardzo utrudnia czytanie tablic i robienie notatek z gotyku.
Aha, i jeszcze liścik:
Drogie Bravo,
co to znaczy, gdy śnią się: naziści w Polsce lat 90., pianiści, wiedźmy, czarownicy, sytuacje, gdy nie można wydusić z siebie słowa, jazda z kimś nieznajomym i ciągłe chodzenie boso (po parku, mieście, w zaspach, w autobusie)? I czy jestem w ciąży z kolanem?
Z całym szacunkiem
Ise
3.11.11
12.10.11
Nadziejowo
Ise informuje, że zwyciężyła sesję. Zdała XIX-wieczną Polskę. Za trzecim razem wreszcie. Teraz musi pokonać licencjat. A w zasadzie bibliografię, w ciągu 2 tygodni (Promotor chyba się zorientował, że nic nie ma. Ale to dobrze.) I w ciągu ostatniego tygodnia stwierdziła, że stęskniła się za swoim wydziałem. Burdel oczywiście jak zwykle, a może nawet większy. Nikt nic nie wie, a na pewno już nie rozumie. Ale jest ciekawa następnych zajęć, paleografii i neografii chyba w sumie też. Monograf zapowiada się ciekawie, konwersatorium nie najgorsze (niestety do Guru już nie mogła iść...). I oczywiście wciąż i wciąż robi coś handmade'owego. A nie napisała już nic od tak dawno, że a wstyd. I z jednej strony chciałaby do tego wrócić, a z drugiej się boi, że przerwa zbyt długa była i nie da rady...
I chyba na tym skończy swój raport. Bo... nie wie, czy coś jeszcze interesującego można napisać.
I chyba na tym skończy swój raport. Bo... nie wie, czy coś jeszcze interesującego można napisać.
2.10.11
Beznadziejowo
Ise jest beznadziejna. Przesunęła o tydzień poprawkę (tzn. jutro sprawdza, czy dostała przedłużenie sesji, bo - una sorpresa - zapomniała zadzwonić do Pani Halinki). We wtorek poprawka, Ise nic nie umie. Tzn. jakby tak dostała pytania do mniej więcej 15. zagadnienia (na 32), to jeszcze coś powie. Ale tak ogólnie to beznadzieja, czarna rozpacz. Demoniszcze, tysiącletnia wskazówka i krewetki...
25.9.11
Informacyjnie
Jutro będzie masakra. To więcej niż pewne. Bo (zaskakująca wiadomość, tja...) Ise NIC nie umie. Jak Boga kocha. Nie liczy nawet na cud.
17.7.11
Przywrócona na łono internetowe
Korzystając z tego, że Misiek wreszcie ożył, Ise zawiadamia, że ona też żyje.
Najpierw były kłopoty z zasilaczem i szukanie odpowiedniej pozycji dla kabla. Później lapek włączał się 1 na 30 prób. A potem była ciemność. Na ekranie. No i Misiek musiał iść do Pana Informatyka. Pan Informatyk go uzdrowił, przedstawił rachunek za leki i z ciężkim sercem trzeba było zapłacić. Teraz Ise musi się popatrzeć za jakąś tanią pamięcią przenośną, bo na razie ma używany twardy dysk. I szybko go zapełni, bo jest o wiele mniejszy.
Gdy Ise dostała z powrotem lapka, długo się nim nie nacieszyła, bo następnego dnia wyjeżdżała do Chorwacji. Po 16 godzinach (słownie: szesnastu -> najpierw jakaś blacha, opona i nieszczęsny prom) dotarli (znaczy Ise, Zabrzanin i Jego brat z rodziną) do Pagu. Dostali ładny apartament, okazało się, że wzięli za dużo jedzenia i prawie codziennie robili grilla. Dalsze informacje Ise może przekazać osobiście (przy okazji jakiejś sesji na przykład, bo musi kilka pociągnąć i ma pomysły na następne historie). W każdym razie Ise ma teraz chyba jeszcze większy mętlik niż wcześniej (z czego Madre chyba się nie cieszy).
Teraz czeka, aż wreszcie 2. odcinek TB się ściągnie (nie widziała dwóch odcinków, to straszne!!!). Poza tym musi: dokończyć figurki z makaronu, prezent, drugi prezent, jeździć na rowerze, grać w sesje, czytać książki (skończyła 3 Christie i czeka ją jeszcze ponad 1000 s. Holmesa), no i nauczyć się na poprawkę...
Ufff... Koniec sprawozdania. A notkę sponsorował nawiasy.
Najpierw były kłopoty z zasilaczem i szukanie odpowiedniej pozycji dla kabla. Później lapek włączał się 1 na 30 prób. A potem była ciemność. Na ekranie. No i Misiek musiał iść do Pana Informatyka. Pan Informatyk go uzdrowił, przedstawił rachunek za leki i z ciężkim sercem trzeba było zapłacić. Teraz Ise musi się popatrzeć za jakąś tanią pamięcią przenośną, bo na razie ma używany twardy dysk. I szybko go zapełni, bo jest o wiele mniejszy.
Gdy Ise dostała z powrotem lapka, długo się nim nie nacieszyła, bo następnego dnia wyjeżdżała do Chorwacji. Po 16 godzinach (słownie: szesnastu -> najpierw jakaś blacha, opona i nieszczęsny prom) dotarli (znaczy Ise, Zabrzanin i Jego brat z rodziną) do Pagu. Dostali ładny apartament, okazało się, że wzięli za dużo jedzenia i prawie codziennie robili grilla. Dalsze informacje Ise może przekazać osobiście (przy okazji jakiejś sesji na przykład, bo musi kilka pociągnąć i ma pomysły na następne historie). W każdym razie Ise ma teraz chyba jeszcze większy mętlik niż wcześniej (z czego Madre chyba się nie cieszy).
Teraz czeka, aż wreszcie 2. odcinek TB się ściągnie (nie widziała dwóch odcinków, to straszne!!!). Poza tym musi: dokończyć figurki z makaronu, prezent, drugi prezent, jeździć na rowerze, grać w sesje, czytać książki (skończyła 3 Christie i czeka ją jeszcze ponad 1000 s. Holmesa), no i nauczyć się na poprawkę...
Ufff... Koniec sprawozdania. A notkę sponsorował nawiasy.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
