23.1.11

O ja pie...

Niesamowite, jak sesja dodaje sił i ochoty. Ise mogłaby teraz sprzątać, haftować, szydełkować, czytać, oglądać, słuchać, grać... Ale do nauki nie potrafi się zabrać. Naprawdę! I chyba nawet kop od Madre nie pomógł. I mimo, że pokój Ise wygląda tak:


to chyba jednak spotka się z Powszechną Nowożytną tak za miesiąc. Chyba że trafi na naprawdę oczywiste oczywistości.
Aha, wspominała, że egzamin ma w TEN wtorek?

12.1.11

Męka kolejna

 Wbrew pozorom Ise żyje i ma się nawet całkiem dobrze. Co do świąt: były miłe, a Dzieciątko się postarało. Zwyczajowo prawie nic nie zrobiła odnośnie studiów. Nad Sylwestrami trzeba jeszcze popracować, ale to małymi kroczkami. Jak na razie byli na filmie. Podsumowań roku 2010 nie będzie. Powie tylko mądrze, że był inny od innych i na pewno przyniósł wiele zmian.

Jakoś tak wymyślili, że na studiach to musi być SESJA. Ise nie bardzo rozumie ten dziwny pomysł, ale skoro już musi... Pochwali się, że zdała już 3 kolokwia z 4, ostatnie będzie w poniedziałek, na które niiic nie umie. Musi też napisać zaległy sprawdzian z niemieckiego (brzyyyydal) i oddać pracę (na szczęście ma czas do końca marca, co trochę ratuje tyłek Ise).

Nie ma niestety czasu na prowadzenie sesji (a przynajmniej sumienie jej mówi, że nie powinna mieć), czego bardzo żałuje. Za to wciąż bawi się w hand made, co zresztą widać, bo ostatnio więcej siedzi na pingerze, gdzie publikuje prace i/lub poluje na candy, w których byłyby jakieś "przydasie". Ise ponawia swój apel: można jej przynosić kartki, karteczki, koraliki, wstążki, guziki itp. Na pewno znajdzie dla tego czegoś dobre zastosowanie.

Obiecuje się poprawić i będzie częściej pisać notki. A na razie to idzie wkuwać słówka.

27.11.10

Ha!

  Ise jest fajna. Bo trafiła do właściwego paczkomatu, nie zgubiła się i zdążyła do domu na czas. Jako że swego czasu wzięła na Mordoksiążce w konkursie i wygrała rabaty (nie tak fajne jak sądziła, ale jak się nie ma co się lubi...), postanowiła z nich skorzystać. A że jest biedną studentką, a Zabrzanin milionów nie posiada, to szybciutko sprawdzili, czy gra, którą chcieliby kupić, jest w Pewnym Sklepie Internetowym. Okazało się, że i owszem, więc zamówili ją i wybrali jeden z paczkomatów w Tychach.
  W czwartek radośnie pojechała do tegoż miasta zapisać się na Egzamin. Czeka na swoją Limuzynę, rozmawia z Zabrzaninem, kończy... a tu sms, że paczka jest do odebrania. W zasadzie na chybił trafił wsiadła do E, które właśnie co przyjechało, wysiadła na Przystanku, z Którego Chyba Ma Przesiadkę i wsiadła do 14.
  Dojechawszy na miejsce, nawet szybko znalazła Hutniczą i paczkomat. Więc wpisała swój telefon i kod i... Błąd. Spróbowała drugi, trzeci raz i do pewności jeszcze raz czyta smsa. I nagle okazuje się, że musi iść na Paprocańską 74. Spytawszy tubylców, trafiła na właściwą ulicę. Zerknęła na numer domu... 196. Po dłuuuugim spacerze dotarła wreszcie na miejsce i odebrała paczkę. Później wsiadła nawet do właściwego autobusu i złapała późniejszą Limuzynę.
  W domu z Zabrzaninem otworzyła paczkę i zaczęli grać. Oczywiście źle na pewno zaczęli, ale się nauczą...

Z rzeczy uczelnianych, to Ise wreszcie ma KONWERSATORIUM. Musieli utworzyć nową grupę, bo stwierdzili, że jednak nie będą mogli tego odrobić w przyszłym semestrze. Tak więc Ise nie zostanie wyrzucona za jakąś pierdołę.

Rzecz jasna musi też napisać o Kocie.  Bestia znów okazała się Łowna i upolowała dwie myszy polne. Ofkors musiał się swoimi umiejętnościami pochwalić przy Rodzinie.

20.11.10

Zwierzątko

Ise pragnie zwrócić Państwa uwagę na prawą kolumnę. Otóż pod działem "O mnie" zadomowił się Kot. Z racji podobieństwa do Kota Łownego, został nazwany Kubą. Kocurek chętnie się bawi i mruczy z zadowolenia. Nawet rusza uszami i ogonem. Ise ma nadzieję, że umili on lekturę bloga.

9.11.10

Takie coś ambiwalentne

Ise podoba się na studiach. Bardzo. Zdarzają się nawet wycieczki, jak np. w zeszły piątek do Cieszyna. Szkoda tylko, że oszwabili ich przy kasie w supermarkecie... Ostatnio też jej ciągle coś wypada, więc częściej jej nie ma na wydziale niż jest.

Ale najważniejsze jest to, że ma fantastyczne proseminarium i może pisać na naprawdę interesujący temat. Oczywiście na XIX wiek poszła dla Doktora. Ise ubóstwia sposób jego wypowiedzi, płyty, który przynosi (to zadziwiające, jaką On ma wiedzę na ich temat) i tę ogromną skórzaną torbę. Powoli myśli o założeniu fanklubu. I jedyne czego się boi, to tego, że swoją przyszłą pracą zbłaźni się przed TYM wykładowcą.

Z drugiej strony Ise wnerwiają pewni idioci (niestety nie można ich inaczej nazwać). I nie chodzi jej wcale o poziom wiedzy czy coś w tym stylu. Ich zachowanie nie tylko, hm... źle nastawia pozostałe grupy (czy też osoby z tej samej grupy), ale samych wykładowców. I żeby to co robili, przynosiło im jakieś korzyści...

A tak całkiem przyziemnie, to jutro ma tylko jedne zajęcia. Ale tak Niechciej się u niej zasiedział, że to wręcz nieprawdopodobne. Tylko szkoda, że te plusy same się nie zdobędą.