20.5.10

Na łowy!

Jak Ise kiedyś już pisała, Kot Łowny zjawił się w jej domu z powodu myszy. I nie może powiedzieć, owszem, z powierzonego mu zadania się wywiązuje. Parę razy na własne oczy Rodzina się przekonała o łowności Kota. Lubi on też przebywać na strychu, więc istnieje podejrzenie, że niejedn gryzoń dokonał tam żywota.

Jednak Kot nie opanował jednej kwestii: gdzie ma wynosić swoje zdobyczy. Bo ma on niestety w zwyczaju wrzucać myszy pod dywan (być może niechcący), a potem nie potrafi ich stamtąd wyciągnąć. A Rodzina "wonnych" prezentów nie lubi...

Dziś Siostra w panice krzyknęła "Mysz!", co rozpoczęło akcję pod tytułem Kot, Złap Tę Mysz. Trochę to trwało, ale w końcu dało się Kota wyciągnąć spod wanny i wręcz postawić przed myszą. Bo gryzoń dopiero co się urodził i próbował uciec do góry po schodach, co skończyło się tylko podskakiwaniem. Wreszcie udało się sprowadzić Kota do sieni.

Rzecz jasna po pewnym czasie zamęczył mysz i dał jej spokój. Potem się okazało, że złapał kolejną. Siostra jednak nie wpadła na cudowny pomysł, by otworzyć drzwi i sprowadzić Kota na schody. Tak więc Ise musiała go gonić w te i wewte. Wreszcie udało się wyprowadzić... mysz. A Kota trzeba było gonić po dwóch piętrach i wywabiać spod mebli. W tym czasie mysz o dziwo cały czas siedziała na półpiętrze, jakby tylko czekała "na zabawę". Efektem całej tej bieganiny było wkurzenie Ise i Kota, a także czmychnięcie myszy do piwnicy. A tam Kot nie może być z dwóch powodów: psa oraz wyłożonej trutki.

Jako że Ojca nie było (a ma on w zwyczaju dokumentować każde Łowy), Czytelnicy muszą zadowolić się starym zdjęciem:

18.5.10

System Eliminacji już niedługo "on", czylin panika przedzaliczeniowa

Ise zdała już wszystko z historii polskiej, więc z czystym sumieniem może podejść do kolokwium. Przeżyła też powszechną, choć kolejny raz tak naprawdę nic nie umiała. Bo uczyła się na dyżur. Tak właśnie do niej dotarło, że zaliczenia zaczynają się od TEGO poniedziałku. I nie ma pojęcia, jak wszystko zda w pierwszym terminie. Więc chyba lepiej przygotuje się psychicznie na wrzesień...

Jeśli chodzi o Polskę to nawet tak bardzo się nie boi. Gorzej z powszechną. Na to naprawdę musi mieć dobre notatki (czyli jej własne odpadają...). Do łaciny jakoś nie bardzo chce się uczyć, niemiecki - lo mismo. Na TI dalej nie wie, jak zrobić prezentację swojego tematu. I jak zawsze w takich chwilach wolałaby robić coś innego - skończyć Ashę, przeczytać monografię o King Crimson, Pana Lodowego Ogrodu...

A propos czytania. Ise postanowiła wypożyczyć Kronikę Kadłubka, bo stwierdziła, że jej drukarka chyba nie zdoła jednak wydrukować ponad 100 stron. Oczywiście na WNS kronika ta występuje w śladowych ilościach. No bo w sumie na co ona historykom... Za to na Filologii Polskiej wręcz produkcja masowa. Mogą się nią udławić. Ise będzie musiała specjalnie wcześniej jechać, żeby wypożyczyć ją rano. Bo potem to na korki jedzie. Zresztą tamtejsza biblioteka działa do 15.00(!).

W skrócie: należy Ise życzyć dużo szczęścia, dostarczyć notatki, skrypty, cokolwiek żeby zdała. Bo przy zaostrzeniu warunków to naprawdę nie widzi tego różowo...

30.4.10

Majówkę czas zacząć

Ise właśnie posprzątała, umyła rowery na niedzielę - choć w trakcie się dowiedziała, że ma padać - więc uważa, że z czystym sumieniem może jechać na wycieczkę. Jeszcze tylko musi przesłać skany grupie i gotowe. Informuje tylko, że od wieczora dnia dzisiejszego aż do soboty na pewno nie będzie jej na gg. Żeby nie było zdziwienia

U Ise po staremu - kolejna fala na odchudzanie. Poza tym poczuła się starą panną, bo wchodzi na nk, a tu ludzie już pożenieni i dzieciaci. Znajomi w JEJ wieku.

Ponadto stwierdziła, że na UŚiu naprawdę może być fajnie. Na tegorocznym Festiwalu Nauki założono jej teczkę.Na szczęście ma ją przy sobie, więc żaden IPN nie powinien się czepiać (zwłaszcza, że źle wpisali jej nazwisko...). A w przyszłą środę szykuje się na grę miejską.

Tak więc miłej majówki!

27.4.10

Przedsesyjnie

Niby kończy się dopiero kwiecień, ale... Ale jak to?! Już niedługo maj?! Zwłaszcza, że Ktoś Mą(on)dry na UŚ postanowił utrudnić życie studentom. No, to teraz Ise chce się zobaczyć, jak wszystko zalicza... Bo co jak co, ale studia rozleniwiły ją wielce. I zaprawdę powiada Wam: nie ma pojęcia, jak wszystko pozalicza.

Jak na razie musi nadrobić zaległości. Czyli: napisać kolokwium z archiwistyki, poprawić łacinę (bo III deklinacja to zło wcielone - i mówi Ise lubiąca ten język), zdać 2 tematy z historii polskiej (być może po najbliższych zajęciach nawet 3), nie wspominając już o innych pracach zaliczeniowych...

A dzisiaj być może zabierze się wreszcie do pisania. Bo na III deklinację już nie może patrzeć. A Azumangę też sobie dziś daruje, bo stężenie cukru byłoby zbyt wysokie. No, może nadrobi zaległości i obejrzy House'a...

Z rzeczy milszych Ise pojedzie na majówkę do... W zasadzie sama chciałaby wiedzieć gdzie. Niestety KTOŚ nie chce jej tego powiedzieć. A sesja Chtulhu niestety się oddala, no ale cóż. *reklama mode on* A tak już zupełnie przy okazji, to Ise przypomina o blogu z jej pracami *reklama mode off*

7.4.10

Powrót do studenckiej rzeczywistości

Święta były i (nie)stety się skończyły: "nie" dla Niechcieja, "stety" dla żołądka i wagi Ise. I coś czuje, że dużo jej nie zrzuci, bo w sobotę szykuje się pięćdziesiątka ciotki... Ale nie narzeka, bo była to bardzo fajna Wielkanoc

Gdy wróciła na uczelnię, zastała znajomą sytuację: nic nikt nie wie. Wykład monograficzny miał być, nie być, być, nie być... Wreszcie jednak się odbył. Następnego z kolei nie było, więc grupa miała "się integrować". Ale wcześniej Ise poszła do księgarni i (wreszcie!) mogła odebrać swój zamówiony podręcznik. I to po niższej cenie niż napisali jej w mailu. A potem się Ise z (przyszłym) MG naszukała pubu. Najpierw czekała, aż ktoś łaskawie zejdzie sprzed komputera (czyli przestanie rozmawiać i zajmować miejsce/oglądać koszulki/przeglądać któreś forum z kolei), żeby mogła sprawdzić na jakiej on jest ulicy. A potem próbowała go znaleźć, co wcale nie jest takie łatwe. Ale wreszcie się to udało. Na kolejnym wykładzie profesor bajerował uwodził dziewczęta, a na konwersatorium znów się dokształcała muzycznie. I pożyczyła sobie płytę Kinga Crimsona. Szkoda tylko że przy tym nie da się uczyć...

Wróciwszy do domu zadzwoniła w  końcu w parę miejsc. Dzięki temu może odda wreszcie jedną książkę (za pozostałe 3 i tak zapłaciła tylko 5 zł - po prawie roku - a ostatnią jej jeszcze... przedłużyli na miesiąc). Postanowiła też nauczyć się jeszcze jednego języka (albo podszkoli angielski i/lub nauczy się w ogóle czegoś innego - w zależności od tego, co znajdzie) i już przeszukała parę stron.

Powinna teraz przeglądnąć wreszcie płytę od kolegi, ale... W ramach powrotu do studenckiej rzeczywistości, musi jeszcze raz nauczyć się na sprawdzian. Bo kobieta stwierdziła, że nie przyłożyli się ostatnim razem. A Ise oczywiście tak się nie chce...
Dzisiejszą notkę sponsorowało słówko "wreszcie"
A tak z innej beczki to Kot Łowny łazi jakiś taki osowiały. Prawie by go nie rozdeptała na schodach...