Ise jest fajna. Bo trafiła do właściwego paczkomatu, nie zgubiła się i zdążyła do domu na czas. Jako że swego czasu wzięła na Mordoksiążce w konkursie i wygrała rabaty (nie tak fajne jak sądziła, ale jak się nie ma co się lubi...), postanowiła z nich skorzystać. A że jest biedną studentką, a Zabrzanin milionów nie posiada, to szybciutko sprawdzili, czy gra, którą chcieliby kupić, jest w Pewnym Sklepie Internetowym. Okazało się, że i owszem, więc zamówili ją i wybrali jeden z paczkomatów w Tychach.
W czwartek radośnie pojechała do tegoż miasta zapisać się na Egzamin. Czeka na swoją Limuzynę, rozmawia z Zabrzaninem, kończy... a tu sms, że paczka jest do odebrania. W zasadzie na chybił trafił wsiadła do E, które właśnie co przyjechało, wysiadła na Przystanku, z Którego Chyba Ma Przesiadkę i wsiadła do 14.
Dojechawszy na miejsce, nawet szybko znalazła Hutniczą i paczkomat. Więc wpisała swój telefon i kod i... Błąd. Spróbowała drugi, trzeci raz i do pewności jeszcze raz czyta smsa. I nagle okazuje się, że musi iść na Paprocańską 74. Spytawszy tubylców, trafiła na właściwą ulicę. Zerknęła na numer domu... 196. Po dłuuuugim spacerze dotarła wreszcie na miejsce i odebrała paczkę. Później wsiadła nawet do właściwego autobusu i złapała późniejszą Limuzynę.
W domu z Zabrzaninem otworzyła paczkę i zaczęli grać. Oczywiście źle na pewno zaczęli, ale się nauczą...
Z rzeczy uczelnianych, to Ise wreszcie ma KONWERSATORIUM. Musieli utworzyć nową grupę, bo stwierdzili, że jednak nie będą mogli tego odrobić w przyszłym semestrze. Tak więc Ise nie zostanie wyrzucona za jakąś pierdołę.
Rzecz jasna musi też napisać o Kocie. Bestia znów okazała się Łowna i upolowała dwie myszy polne. Ofkors musiał się swoimi umiejętnościami pochwalić przy Rodzinie.
27.11.10
20.11.10
Zwierzątko
Ise pragnie zwrócić Państwa uwagę na prawą kolumnę. Otóż pod działem "O mnie" zadomowił się Kot. Z racji podobieństwa do Kota Łownego, został nazwany Kubą. Kocurek chętnie się bawi i mruczy z zadowolenia. Nawet rusza uszami i ogonem. Ise ma nadzieję, że umili on lekturę bloga.
9.11.10
Takie coś ambiwalentne
Ise podoba się na studiach. Bardzo. Zdarzają się nawet wycieczki, jak np. w zeszły piątek do Cieszyna. Szkoda tylko, że oszwabili ich przy kasie w supermarkecie... Ostatnio też jej ciągle coś wypada, więc częściej jej nie ma na wydziale niż jest.
Ale najważniejsze jest to, że ma fantastyczne proseminarium i może pisać na naprawdę interesujący temat. Oczywiście na XIX wiek poszła dla Doktora. Ise ubóstwia sposób jego wypowiedzi, płyty, który przynosi (to zadziwiające, jaką On ma wiedzę na ich temat) i tę ogromną skórzaną torbę. Powoli myśli o założeniu fanklubu. I jedyne czego się boi, to tego, że swoją przyszłą pracą zbłaźni się przed TYM wykładowcą.
Z drugiej strony Ise wnerwiają pewni idioci (niestety nie można ich inaczej nazwać). I nie chodzi jej wcale o poziom wiedzy czy coś w tym stylu. Ich zachowanie nie tylko, hm... źle nastawia pozostałe grupy (czy też osoby z tej samej grupy), ale samych wykładowców. I żeby to co robili, przynosiło im jakieś korzyści...
A tak całkiem przyziemnie, to jutro ma tylko jedne zajęcia. Ale tak Niechciej się u niej zasiedział, że to wręcz nieprawdopodobne. Tylko szkoda, że te plusy same się nie zdobędą.
Ale najważniejsze jest to, że ma fantastyczne proseminarium i może pisać na naprawdę interesujący temat. Oczywiście na XIX wiek poszła dla Doktora. Ise ubóstwia sposób jego wypowiedzi, płyty, który przynosi (to zadziwiające, jaką On ma wiedzę na ich temat) i tę ogromną skórzaną torbę. Powoli myśli o założeniu fanklubu. I jedyne czego się boi, to tego, że swoją przyszłą pracą zbłaźni się przed TYM wykładowcą.
Z drugiej strony Ise wnerwiają pewni idioci (niestety nie można ich inaczej nazwać). I nie chodzi jej wcale o poziom wiedzy czy coś w tym stylu. Ich zachowanie nie tylko, hm... źle nastawia pozostałe grupy (czy też osoby z tej samej grupy), ale samych wykładowców. I żeby to co robili, przynosiło im jakieś korzyści...
A tak całkiem przyziemnie, to jutro ma tylko jedne zajęcia. Ale tak Niechciej się u niej zasiedział, że to wręcz nieprawdopodobne. Tylko szkoda, że te plusy same się nie zdobędą.
20.10.10
WNS NIE jest fajny
Ise obecnie jest w zawieszeniu. Musi wybrać jedno konwersatorium monograficzne i jeden wykład monograficzny. Na wykładzie już była, jest na liście i nawet się jej podoba (tzn. na razie przypomina sobie, co jej mówiono o Hiszpanii w liceum, ale na pewno się to przyda). Gorzej z ćwiczeniami. Ma do wyboru 4, ale... Na dwa i tak chodzić nie może, bo akurat wypadają w te tygodnie, kiedy ma wykład. Na trzecich jest lista zamknięta, a na czwartych... I tak jest 50 osób, z których facet połowę wywali. Niby są też inne, ale nie są one wpisane w plan roku Ise. Więc mogą jej też powiedzieć, że ma spadać, bo to nie ćwiczenia dla niej. A nawet jeśli, to... lista znów może być zamknięta. I osób w takiej sytuacji jest jakiś 50. Chodzą pogłoski, że mogliby "odrobić" to w przyszłym semestrze, a ci, którzy zaliczyli je w tym, mieliby spokój. Ale przecież mogą powiedzieć, że to nieprawda. Albo co śmieszniejsze, powiedzą, że tak, a w grudniu się wykręcą od tego. I wtedy Ise będzie dokładnie udu...
1.10.10
WNS też MOŻE być fajny
Pierwszy października, więc Ise teoretycznie powinna być na rozpoczęciu. Ale że UŚ miał inaugurację w Cieszynie, a na jej wydziale dopiero we wtorek będzie, więc na zajęcia idzie dopiero w środę. I takim sposobem ominie Ise zaje... poniedziałek i jeszcze bardziej zaje... wtorek. Bo w ogóle jej plan to jakaś porażka...
Z rzeczy fajniejszych to Ise zdała poprawkę i nie musi robić sobie wstydu, że bierze poprawkę ze źródeł (2 warunki dalej w zapasie i stówa w kieszeni.). Poza tym może uda się jej załapać na proseminarium z XIX wieku. Niestety nie wie, po co jej to, dlaczego teraz, jak i czy ją to do czegoś zobowiązuje, ale że ma prowadzić je ulubiony wykładowca (i w zasadzie z tego powodu Ise wybrała właśnie ten dział...), więc nie będzie za nadto marudzić.
Okazało się także, że biblioteka wydziałowa jest naprawdę postępowa. Można wreszcie zamawiać przez INTERNET! Czyli Ise będzie wreszcie wiedziała, czy dostanie książki do łapki, a nie czekać na losowanie czy cuś.
Zupełnym przypadkiem była dziś także w swoim starym liceum. Nie została wraz z koleżanką zatrzymana przez ciecia, sekretariat niestety był nieczynny, a pani Ania z Hadesu nie miała już kanapek. Ise składa stanowczy sprzeciw.
Z rzeczy fajniejszych to Ise zdała poprawkę i nie musi robić sobie wstydu, że bierze poprawkę ze źródeł (2 warunki dalej w zapasie i stówa w kieszeni.). Poza tym może uda się jej załapać na proseminarium z XIX wieku. Niestety nie wie, po co jej to, dlaczego teraz, jak i czy ją to do czegoś zobowiązuje, ale że ma prowadzić je ulubiony wykładowca (i w zasadzie z tego powodu Ise wybrała właśnie ten dział...), więc nie będzie za nadto marudzić.
Okazało się także, że biblioteka wydziałowa jest naprawdę postępowa. Można wreszcie zamawiać przez INTERNET! Czyli Ise będzie wreszcie wiedziała, czy dostanie książki do łapki, a nie czekać na losowanie czy cuś.
Zupełnym przypadkiem była dziś także w swoim starym liceum. Nie została wraz z koleżanką zatrzymana przez ciecia, sekretariat niestety był nieczynny, a pani Ania z Hadesu nie miała już kanapek. Ise składa stanowczy sprzeciw.
24.9.10
Prawie
Tak, Ise jest zła i niedobra, bo od dawna nie pisała. I nie pochwaliła się wcześniej swoją publikacją w "Nowej Fantastyce" wrześniowej. Wydrukowany tekst też był dla dziewczyny zaskoczeniem. Ale wcale nie narzeka na taką niespodziewajkę. Tak więc jest prawie sławna.
W dodatku jest już po poprawce. Ise jest dobrej nadziei, mimo że wcześniej panikowała. Bo głupio byłoby brać poprawkę z TAKIEGO przedmiotu. No i zdała przecież wszystkie egzaminy. Można więc powiedzieć, że Ise jest prawie na II roku. Jest też na dobrej sprzedania materiałów. Ale jakby co, to można do niej kierować kupców. W tym na książki z liceum *sugestia mode of*
Zabrzanin prawie ma nowy samochód. Znaczy jeszcze nie ma, ale mieć nie będzie. MUSI mieć.
Jeśli chodzi o sztÓkę, to prawie opanowała decoupage. I ma następne pomysły. I powinna też za jakiś czas wyrobić się z "zamówieniami". A tak w ogóle to chętniej zaopiekuje się koralikami kształtu wszelakiego, drucikami maści różnej i innymi pierdółkami.
Tako rzekłą.
W dodatku jest już po poprawce. Ise jest dobrej nadziei, mimo że wcześniej panikowała. Bo głupio byłoby brać poprawkę z TAKIEGO przedmiotu. No i zdała przecież wszystkie egzaminy. Można więc powiedzieć, że Ise jest prawie na II roku. Jest też na dobrej sprzedania materiałów. Ale jakby co, to można do niej kierować kupców. W tym na książki z liceum *sugestia mode of*
Zabrzanin prawie ma nowy samochód. Znaczy jeszcze nie ma, ale mieć nie będzie. MUSI mieć.
Jeśli chodzi o sztÓkę, to prawie opanowała decoupage. I ma następne pomysły. I powinna też za jakiś czas wyrobić się z "zamówieniami". A tak w ogóle to chętniej zaopiekuje się koralikami kształtu wszelakiego, drucikami maści różnej i innymi pierdółkami.
Tako rzekłą.
25.8.10
Notka bez tytułu, ale za to z treścią
Zgodnie z wczorajszą zapowiedzią, notka będzie bogata w wiadomości.
W zasadzie to w ubiegłą sobotę Ise chciała się załapać na Pszczynę rowerem, ale z przyczyn... ekhem technicznych nie było to możliwe. Miała więc z Zabrzaninem wyjechać do Turawy, gdzie wczasują się jego Rodziciele, ale... Jako że przyjechała dawno nie widziana rodzina, Babcia zorganizowała spotkanie. I okazało się, że można się świetnie bawić z Francuzami. Ba, Aleksander świetnie mówi po polsku, śpiewa, ma uroczą córkę (Ise jest nią zachwycona) i studiował historię. Wreszcie jakaś miła odmiana po tych matematykach wszystkich... Spotkanie przeciągnęło się, śpiewano, pito, opowiadano... Czemuż oni nie są częściej? Ale być może wybierze się kiedyś do nich. *marzy*
Następnego dnia pojechała do Turawy. Było ciepło i chętnie popluskałaby się w wodzie. Ale te kwitnące glony jakoś nie zachęcały bardzo... Tak więc pozostała tylko zabawa w piasku. A także bilard (jednak nie potrafi w to grać) i piłkarzyki (wraz z Jego Rodzicielką wygrały dwa razy). Tam kolejna mała dziewczynka zachwyciła Ise. Ogólnie było miło, ale trzeba było wracać na nockę.
W drodze powrotnej ś.p. Matiz postraszył. Gdyż uznał był, że on to na piątce jechać nie będzie. Na autostradzie? 120? Kto to widział! Więc trzeba było wracać 80km/h. Cóż... Po powrocie miły sąsiad mechanik stwierdził, że to chyba sprzęgło się zablokowało i być może to się nie powtórzy. Poza tym Ise przywitała się wreszcie z Siostrą, która była przyjechała w niedzielę wieczorem.
Po południu trzeba było jechać do Aśki na nockę. W ramach wielkiej miłości do Mietka, wszystkie go zjadły. Wino pito w ilościach słusznych, pizza była pyszne, a ciasto Marysine także. Powspominano, poopowiadano, pośmiano się i poprowadzono SESJĘ. I po niej z dziwnych powodów lody nie zostały zjedzone...
We wtorek nie zdarzyło się nic godnego uwagi. Za to następnego dnia Ise stwierdziła, że chyba jednak zasilacz działa, aczkolwiek lubi się wyłączać. Tak więc na razie nie musi go wymieniać. Wpadła za to na pomysł tworzenia kotków na szydełku i mnóstwa tandetnych zakładeczek i breloków z chińskich nici. No ale 8zł za 2 zestawy z 20 wzorami to nie jest to samo co 19zł za jeden zestaw...
And last but not least św. Krzysztof bardzo się stara, by Zabrzanin miał nowe auto. Nie można jednak powiedzieć, że nie spełnia swoich obowiązków...
W zasadzie to w ubiegłą sobotę Ise chciała się załapać na Pszczynę rowerem, ale z przyczyn... ekhem technicznych nie było to możliwe. Miała więc z Zabrzaninem wyjechać do Turawy, gdzie wczasują się jego Rodziciele, ale... Jako że przyjechała dawno nie widziana rodzina, Babcia zorganizowała spotkanie. I okazało się, że można się świetnie bawić z Francuzami. Ba, Aleksander świetnie mówi po polsku, śpiewa, ma uroczą córkę (Ise jest nią zachwycona) i studiował historię. Wreszcie jakaś miła odmiana po tych matematykach wszystkich... Spotkanie przeciągnęło się, śpiewano, pito, opowiadano... Czemuż oni nie są częściej? Ale być może wybierze się kiedyś do nich. *marzy*
Następnego dnia pojechała do Turawy. Było ciepło i chętnie popluskałaby się w wodzie. Ale te kwitnące glony jakoś nie zachęcały bardzo... Tak więc pozostała tylko zabawa w piasku. A także bilard (jednak nie potrafi w to grać) i piłkarzyki (wraz z Jego Rodzicielką wygrały dwa razy). Tam kolejna mała dziewczynka zachwyciła Ise. Ogólnie było miło, ale trzeba było wracać na nockę.
W drodze powrotnej ś.p. Matiz postraszył. Gdyż uznał był, że on to na piątce jechać nie będzie. Na autostradzie? 120? Kto to widział! Więc trzeba było wracać 80km/h. Cóż... Po powrocie miły sąsiad mechanik stwierdził, że to chyba sprzęgło się zablokowało i być może to się nie powtórzy. Poza tym Ise przywitała się wreszcie z Siostrą, która była przyjechała w niedzielę wieczorem.
Po południu trzeba było jechać do Aśki na nockę. W ramach wielkiej miłości do Mietka, wszystkie go zjadły. Wino pito w ilościach słusznych, pizza była pyszne, a ciasto Marysine także. Powspominano, poopowiadano, pośmiano się i poprowadzono SESJĘ. I po niej z dziwnych powodów lody nie zostały zjedzone...
We wtorek nie zdarzyło się nic godnego uwagi. Za to następnego dnia Ise stwierdziła, że chyba jednak zasilacz działa, aczkolwiek lubi się wyłączać. Tak więc na razie nie musi go wymieniać. Wpadła za to na pomysł tworzenia kotków na szydełku i mnóstwa tandetnych zakładeczek i breloków z chińskich nici. No ale 8zł za 2 zestawy z 20 wzorami to nie jest to samo co 19zł za jeden zestaw...
And last but not least św. Krzysztof bardzo się stara, by Zabrzanin miał nowe auto. Nie można jednak powiedzieć, że nie spełnia swoich obowiązków...
24.8.10
Zapowiedź
Ise w zasadzie powinna dużo rzeczy napisać. O Francuzach, Turawie, o nocce... Ale sumie to się jej dziś nie chce. I nie czuje się dobrze. I nikt nie chce jej komentować nowej notki na pingerze, a nowy odcinek TB obejrzy dopiero w poniedziałek. Dlaczego nie może być nowych odcinków częściej niż raz w tygodniu? I kiedy będzie Eric? goły rzecz jasna
Aha, chce potem od Niki przepis na muffinki obiadowe. I czy jest ktoś chętny na sprezentowanie Ise bransoletki charm? Sama baza wystarczy, zawieszkę już ma... A o Francuzach będzie jutro, albo kiedyś tam.
Aha, chce potem od Niki przepis na muffinki obiadowe. I czy jest ktoś chętny na sprezentowanie Ise bransoletki charm? Sama baza wystarczy, zawieszkę już ma... A o Francuzach będzie jutro, albo kiedyś tam.
18.8.10
Różniście
Dwa tygodnie urlopu Zabrzanina się skończyły. Ale On i tak będzie się byczył przez kolejne dwa... Wracając do rzeczy, w ciągu jego urlopu pojeździli sobie na wycieczki. Byli w Jastrzębiu odwiedzić Siostrę Ise, w Chudowie oglądali zapasy rycerzy (już wtedy zdarzali się sędziowie w ogóle nie znający się na rzeczy) i wreszcie w kopalni Guido. Choć wycieczka (bo Ise z Zabrzaninem podpięli się pod inną zorganizowaną grupę) została OSZUKANA. Bo mieli płacić 20 zł, a tu okazuje się, że trzeba dopłacić jeszcze 10. Foch. Ale i tak było fajnie.
Przez kolejne dwa tygodnie Ise będzie dokarmiać Zabrzanina, bo jego Rodzicielka pozostawiła mu dwa wielkie garnki... gołąbków. Samych gołąbków. Ale bez obaw, ma już parę pomysłów. Dziś natomiast wraz ze Strzygoi zrobiła mufinki. Z tytki jak to się mówi, ale nic im nie można zarzucić.
Ise z jednej strony musi się pochwalić, z drugiej połajać. Bo ruszyła z opowiadaniem i powzięła mocne postanowienie, by pisać codziennie. Jednak z kolei w sesjach coś ciężko idzie jej granie. Może ma za dużo przerwy między nimi albo cuś...
Wczoraj przekonała się, jak jej angielski jest kiepski. I że jej ewentualna nauka francuskiego nie zapowiada się dobrze. I podobno brzmi jak dziecko. *idzie załamywać się w spokoju*
Przez kolejne dwa tygodnie Ise będzie dokarmiać Zabrzanina, bo jego Rodzicielka pozostawiła mu dwa wielkie garnki... gołąbków. Samych gołąbków. Ale bez obaw, ma już parę pomysłów. Dziś natomiast wraz ze Strzygoi zrobiła mufinki. Z tytki jak to się mówi, ale nic im nie można zarzucić.
Ise z jednej strony musi się pochwalić, z drugiej połajać. Bo ruszyła z opowiadaniem i powzięła mocne postanowienie, by pisać codziennie. Jednak z kolei w sesjach coś ciężko idzie jej granie. Może ma za dużo przerwy między nimi albo cuś...
Wczoraj przekonała się, jak jej angielski jest kiepski. I że jej ewentualna nauka francuskiego nie zapowiada się dobrze. I podobno brzmi jak dziecko. *idzie załamywać się w spokoju*
8.8.10
Okno znów otwarte
TADAM! Ise jest zwrócona światu wirtualnemu. Gdyż Brat Zabrzanina był na tyle miły, że sformatował jej Miśka. Niestety jej zdjęcia poszły się kochać, ale za to teraz komp działa jak ta lala. Musi na nowo zainstalować programy, urządzić się itp.
Jak już wspomniała, nie ma wszystkich swoich plików. Bo nawet zamierzała oddać Miśka w jakieś dobre ręce, by został sformatowany. I powzięła stanowcze kroki, znaczy się zaczęła kopiować wszystko na płytki. Zdążyły się tylko zachować Najważniejsze z Najważniejszych Ważnych Rzeczy, bo przy drugiej płytce (na której miała być muzyka i zdjęcia) Misiek zaniemógł na dobre. Na szczęście wszystko już działa, no i zaoszczędziła dwie stówy... Ise jest nawet taka fajna, że odgadła hasło do swojego routera. I przez przypadek włamałaby się do sieci sąsiada...
Wciąż trwa okres artystyczny. Figurki już są zrobione i pomalowane, tylko głupia parasolka nie chce się trzymać... Pobawiła się koralikami, a niedługo będzie eksperymentować z decoupage. Ale to już po "urlopie", na który jedzie we wtorek rano i wróci w weekend. Ale w międzyczasie można wchodzić na Pracownię i podziwiać prace *sugestia mode on*.
Edit: "Urlopu" nie będzie. Będą wycieczki.
Jak już wspomniała, nie ma wszystkich swoich plików. Bo nawet zamierzała oddać Miśka w jakieś dobre ręce, by został sformatowany. I powzięła stanowcze kroki, znaczy się zaczęła kopiować wszystko na płytki. Zdążyły się tylko zachować Najważniejsze z Najważniejszych Ważnych Rzeczy, bo przy drugiej płytce (na której miała być muzyka i zdjęcia) Misiek zaniemógł na dobre. Na szczęście wszystko już działa, no i zaoszczędziła dwie stówy... Ise jest nawet taka fajna, że odgadła hasło do swojego routera. I przez przypadek włamałaby się do sieci sąsiada...
Wciąż trwa okres artystyczny. Figurki już są zrobione i pomalowane, tylko głupia parasolka nie chce się trzymać... Pobawiła się koralikami, a niedługo będzie eksperymentować z decoupage. Ale to już po "urlopie", na który jedzie we wtorek rano i wróci w weekend. Ale w międzyczasie można wchodzić na Pracownię i podziwiać prace *sugestia mode on*.
Edit: "Urlopu" nie będzie. Będą wycieczki.
6.7.10
Wycieczkowo
Urodziny sobotnie już zostały odprawione. Ciasta prawie zjedzone. Mimo że Ise z Matką próbowały pierwszy raz przepisów, wyszły wbrew pozorom bardzo dobrze. A następnego dnia Zabrzanin zabrał ją do Żywca. I nie powie, było bardzo miło. Szkoda tylko, że plaża była drewniano-śmietnikowa, a nie piaszczysta. Za to kajaki były naprawdę fajne. W ogóle nad wodą Ise bardzo lubi przebywać. I stanowczo muszą się częściej wybierać na basen.
Od wczoraj Ise patrzy za makaronami. Bo Siostra jedzie na rekolekcje i znów trzeba porobić jakieś 40 figurek i wyhaftować 2 poduszki. Doprawdy, jak się wyrobi do tego sierpnia to nie wie... *wzdech* W każdym razie Zabrzanin pokazał jej wczoraj Platan i stwierdza, że to bardzo ciekawe miejsce. Dziś natomiast wybrała się do Auchan, ale i tak pozostaje jej do kupienia jakieś 10 rodzajów makaronu. Czy ktoś wie właśnie, gdzie można dostać piccoli, harmonijki, kapelusiki, laseczki, różnych wielkości muszelki i kolanka?
Ponadto przejechała się do Katowic, by odebrać kosmetyki, swoją książeczkę sanepidowską, którą ynteligentnie zostawiła w skrypcie, pożyczając koledze i dowiedzieć się, że musi poprawić pracę z TI. Na pocieszanie podobno zrobiła to, czego większości osób brakowało.
Edit:
Zabrzanin domaga się podkreślenia, że to on podwiózł do Auchana, a następnie odwiózł do domu Ise...
Od wczoraj Ise patrzy za makaronami. Bo Siostra jedzie na rekolekcje i znów trzeba porobić jakieś 40 figurek i wyhaftować 2 poduszki. Doprawdy, jak się wyrobi do tego sierpnia to nie wie... *wzdech* W każdym razie Zabrzanin pokazał jej wczoraj Platan i stwierdza, że to bardzo ciekawe miejsce. Dziś natomiast wybrała się do Auchan, ale i tak pozostaje jej do kupienia jakieś 10 rodzajów makaronu. Czy ktoś wie właśnie, gdzie można dostać piccoli, harmonijki, kapelusiki, laseczki, różnych wielkości muszelki i kolanka?
Ponadto przejechała się do Katowic, by odebrać kosmetyki, swoją książeczkę sanepidowską, którą ynteligentnie zostawiła w skrypcie, pożyczając koledze i dowiedzieć się, że musi poprawić pracę z TI. Na pocieszanie podobno zrobiła to, czego większości osób brakowało.
Edit:
Zabrzanin domaga się podkreślenia, że to on podwiózł do Auchana, a następnie odwiózł do domu Ise...
1.7.10
Setka, czyli wakacje
Tak przynajmniej twierdzi blogspot. Nie, żeby to był pretekst dla napisania notki...
Tydzień pracowicie się zaczął i tak też się zakończy najprawdopodobniej. Ale po kolei. Od poniedziałku zajęła się swoją sytuacją materialną i składa CV. Jednakże historia lubi się powtarzać i znowu słyszy, że potrzebują kogoś na stałe. Ale może akurat uda się gdzieś zatrudnić.
Secundo, od wtorku oficjalnie rozpoczęła wakacje, jako że uzyskała +3 z ostatniego egzaminu. I zostało jej tylko TI i źródła. Ale to oczywiście zda! Jak mur, beton.
Tertio, ukulturalniła się i obejrzała musical Dyzma. Ise chce więcej musicali! Kocha je! Ponadto z Katedry Hugo zostało jej tylko 10 stron do przeczytania, więc czeka na jakieś ciekawe propozycje co do lektur.
Quarto, spotkała się z koleżanką z I semestru. I było naprawdę całkiem miło. A cappuccino lodowe to zbawienie w taki upał.
Quinto, już niedługo zacznie się wyżywać artystycznie. Tylko trzeba przeżyć ten weekend, bo Ojciec ma urodziny i wiadomo, kto będzie to wszystko przygotowywał.
Sexto, ogłasza wszem i wobec, że we wrześniu z Zabrzaninem wybierają się na kurs tańca. I oczywiście w wakacje też będzie z nim (z Zabrzaninem, ofkors) więcej spędzała czasu. I żeby tu się nikt już Ise nie awanturował.
Septimo, Ise chce drugiego kotka! Nie musi to być maine coon, brytyjski, rosyjski, norweski... Tylko taki, żeby przekonał Mamę do zaopiekowania się nim...
Rzekła.
Tydzień pracowicie się zaczął i tak też się zakończy najprawdopodobniej. Ale po kolei. Od poniedziałku zajęła się swoją sytuacją materialną i składa CV. Jednakże historia lubi się powtarzać i znowu słyszy, że potrzebują kogoś na stałe. Ale może akurat uda się gdzieś zatrudnić.
Secundo, od wtorku oficjalnie rozpoczęła wakacje, jako że uzyskała +3 z ostatniego egzaminu. I zostało jej tylko TI i źródła. Ale to oczywiście zda! Jak mur, beton.
Tertio, ukulturalniła się i obejrzała musical Dyzma. Ise chce więcej musicali! Kocha je! Ponadto z Katedry Hugo zostało jej tylko 10 stron do przeczytania, więc czeka na jakieś ciekawe propozycje co do lektur.
Quarto, spotkała się z koleżanką z I semestru. I było naprawdę całkiem miło. A cappuccino lodowe to zbawienie w taki upał.
Quinto, już niedługo zacznie się wyżywać artystycznie. Tylko trzeba przeżyć ten weekend, bo Ojciec ma urodziny i wiadomo, kto będzie to wszystko przygotowywał.
Sexto, ogłasza wszem i wobec, że we wrześniu z Zabrzaninem wybierają się na kurs tańca. I oczywiście w wakacje też będzie z nim (z Zabrzaninem, ofkors) więcej spędzała czasu. I żeby tu się nikt już Ise nie awanturował.
Septimo, Ise chce drugiego kotka! Nie musi to być maine coon, brytyjski, rosyjski, norweski... Tylko taki, żeby przekonał Mamę do zaopiekowania się nim...
Rzekła.
27.6.10
Tuż-tuż
Ise jest już po egzaminie i tylko musi czekać na wyniki do wtorku. Pomimo różnych "przygotowań" i tak trzeba było improwizować. Ale jak to mówią, nadzieja matką głupich, a matka o swoje dzieci dba. A pracy zaliczeniowej ma już mniej więcej pół, więc nie jest najgorzej.
Jutro natomiast wybiera się do lekarza, nie wiadomo po co, bo chyba już tam nie przyjmuje. Ise jednak skorzysta z okazji i uzbrojona w 31 egzemplarzy CV rusza na podbój rynku pracy. Przy okazji drukarka jej coś chyba sugeruje, bo nie zatrzymała się na 15 umówionych kopiach, a drukowała dalej bez opamiętania.
Jeżeli chodzi o weekend, udało jej się zamieścić wreszcie ogłoszenie o wymianie, obejrzeć w Bibliotece Autora widmo, wypożyczyć Katedrę... Wiktora Hugo i urządzić grilla bez niespodziewanych gości, pożarów i w ogóle bez efektów specjalnych. A następnym razem przyrządzi się rybę.
Wakacje szykują się pracowite, nawet jeśli Ise nie zostanie nigdzie zatrudniona. Weźmie się wreszcie za opowiadania i nadrobi zaległości w lekturze i filmie. W każdym razie źle nie będzie.
Jutro natomiast wybiera się do lekarza, nie wiadomo po co, bo chyba już tam nie przyjmuje. Ise jednak skorzysta z okazji i uzbrojona w 31 egzemplarzy CV rusza na podbój rynku pracy. Przy okazji drukarka jej coś chyba sugeruje, bo nie zatrzymała się na 15 umówionych kopiach, a drukowała dalej bez opamiętania.
Jeżeli chodzi o weekend, udało jej się zamieścić wreszcie ogłoszenie o wymianie, obejrzeć w Bibliotece Autora widmo, wypożyczyć Katedrę... Wiktora Hugo i urządzić grilla bez niespodziewanych gości, pożarów i w ogóle bez efektów specjalnych. A następnym razem przyrządzi się rybę.
Wakacje szykują się pracowite, nawet jeśli Ise nie zostanie nigdzie zatrudniona. Weźmie się wreszcie za opowiadania i nadrobi zaległości w lekturze i filmie. W każdym razie źle nie będzie.
21.6.10
Poweekendowo
Tak więc Ise jest już po maratonie filmowym. Udało się nie zasnąć w kinie, oglądając 3 filmy z rzędu. Tylko na ostatni spóźnili się 5 minut, ale to nic. Ludzi było w cholerę i zdecydowanie dało się zaobserwować upadek obyczajów. Gadanie głośno przez pół filmu i... opieranie nóg o fotele chyba nie jest oznaką kultury, no ale to widocznie jakieś nowe zasady, o których Ise nie słyszała...
Na pierwszy ogień poszedł Sherlock Holmes. Bardzo dużo akcji, świetnie uchwycony Londyn XIX-wieczny, ładne zdjęcia, ale... To nie był zdecydowanie sir Artur Conan Doyle. Za to faktycznie kojarzył się z House'm. Nawet Główny Zły przypominał Ise trochę... Tauba z serialu.
Furia. Miejscami przesadzona, amerykańskie lęki, dużo strzelaniny, a kończy się tak jak w greckiej tragedii.
Ostatni był film Woody'ego Allena Co nas kręci, co nas podnieca. Zdecydowanie najlepszy z wszystkich. Świetna komedia. Ise nie ma czego się przyczepić, zresztą to Nika jest od filmów...
W sobotę za to z Zabrzaninem obejrzeli bitwę wyrską. Wszystko fajnie tylko taki przeciętny widz nie dowiedział się w sumie, dlaczego ta bitwa była taka ważna, a na końcu inscenizacji okazało się, że... niby Polacy odbili wieś.
Widzów było sporo, mnóstwo stoisk z militariami, budów, a najwięcej było stoisk Marki Pewnego Pobliskiego Piwa. W każdym razie Ise z Zabrzaninem wypróbowali swoją celność. Nie zdobyli jednak ani piwa ani maskotki, tylko różyczkę (sztuczną) na pocieszenie. Uraczyli się za to goframi. Schronu niestety nie zwiedzili, bo kolejka była zbyt duża.
Weekend się jednak skończył i trzeba było wrócić do rzeczywistości sesyjnej. Na szczęście Ise jest już zaopatrzona w dobry, choć nie dokończony jeszcze skrypt. Trzeba tylko wybrać dobrą miejscówkę, mieć trochę farta i może się uda zdać. A pracę na TI, jak się okazało, można przynieść później. Więc jest jeszcze jakaś nadzieja.
Na pierwszy ogień poszedł Sherlock Holmes. Bardzo dużo akcji, świetnie uchwycony Londyn XIX-wieczny, ładne zdjęcia, ale... To nie był zdecydowanie sir Artur Conan Doyle. Za to faktycznie kojarzył się z House'm. Nawet Główny Zły przypominał Ise trochę... Tauba z serialu.
Furia. Miejscami przesadzona, amerykańskie lęki, dużo strzelaniny, a kończy się tak jak w greckiej tragedii.
Ostatni był film Woody'ego Allena Co nas kręci, co nas podnieca. Zdecydowanie najlepszy z wszystkich. Świetna komedia. Ise nie ma czego się przyczepić, zresztą to Nika jest od filmów...
W sobotę za to z Zabrzaninem obejrzeli bitwę wyrską. Wszystko fajnie tylko taki przeciętny widz nie dowiedział się w sumie, dlaczego ta bitwa była taka ważna, a na końcu inscenizacji okazało się, że... niby Polacy odbili wieś.
Widzów było sporo, mnóstwo stoisk z militariami, budów, a najwięcej było stoisk Marki Pewnego Pobliskiego Piwa. W każdym razie Ise z Zabrzaninem wypróbowali swoją celność. Nie zdobyli jednak ani piwa ani maskotki, tylko różyczkę (sztuczną) na pocieszenie. Uraczyli się za to goframi. Schronu niestety nie zwiedzili, bo kolejka była zbyt duża.
Weekend się jednak skończył i trzeba było wrócić do rzeczywistości sesyjnej. Na szczęście Ise jest już zaopatrzona w dobry, choć nie dokończony jeszcze skrypt. Trzeba tylko wybrać dobrą miejscówkę, mieć trochę farta i może się uda zdać. A pracę na TI, jak się okazało, można przynieść później. Więc jest jeszcze jakaś nadzieja.
17.6.10
Sukces niespodziewany
Veni, vidi, vici!
Mimo upałów, gorączkowej nauki pod patronatem Czemu się, kurde, nie wzięłam za to wcześniej?! i wielkiego stracha Ise przybyła na egzamin. Gdy wylosowała swoje pytania, najpierw myślała, że wyjdzie. Na szczęście nie zrobiła tego. W pierwszym pytaniu profesor przerwał jej w połowie (i dobrze, bo drugiej połowy nie umiała...), w drugim jakoś wybrnęła z nieszczęsnych przyczyn układu, a na trzecie dostała architekturę... na podstawie zdjęć. Więc po prostu banał nad banały. I kapitularz w Koprzywnicy zapamięta do końca życia. To wszystko zaowocowało... czwórką. W ogóle grupa Ise jest fajna, bo tylko 2 osoby nie zdały.
Od dziś natomiast podjęła przygotowania do drugiego egzaminu. I tu będzie już śmieszniej zdecydowanie... Zwłaszcza że w międzyczasie musi zrobić prezentację zaliczeniową na TI. Co też zajmie jej parę cennych godzin na naukę, bo trzeba najpierw poszukać książek do tematu. A jak na razie pod hasłem "Dubrownik w średniowieczu" wyskakują przewodniki turystyczne...
Jutro natomiast zrobi sobie mały odpoczynek. Wybiera się do Zabrza, bo Multikino ma całkiem fajną imprezę i Ise z Zabrzaninem nadrobią zaległości filmowe. Tak więc NIE dzwonić od jutra od godz. 23 aż do południa przynajmniej.
Mimo upałów, gorączkowej nauki pod patronatem Czemu się, kurde, nie wzięłam za to wcześniej?! i wielkiego stracha Ise przybyła na egzamin. Gdy wylosowała swoje pytania, najpierw myślała, że wyjdzie. Na szczęście nie zrobiła tego. W pierwszym pytaniu profesor przerwał jej w połowie (i dobrze, bo drugiej połowy nie umiała...), w drugim jakoś wybrnęła z nieszczęsnych przyczyn układu, a na trzecie dostała architekturę... na podstawie zdjęć. Więc po prostu banał nad banały. I kapitularz w Koprzywnicy zapamięta do końca życia. To wszystko zaowocowało... czwórką. W ogóle grupa Ise jest fajna, bo tylko 2 osoby nie zdały.
Od dziś natomiast podjęła przygotowania do drugiego egzaminu. I tu będzie już śmieszniej zdecydowanie... Zwłaszcza że w międzyczasie musi zrobić prezentację zaliczeniową na TI. Co też zajmie jej parę cennych godzin na naukę, bo trzeba najpierw poszukać książek do tematu. A jak na razie pod hasłem "Dubrownik w średniowieczu" wyskakują przewodniki turystyczne...
Jutro natomiast zrobi sobie mały odpoczynek. Wybiera się do Zabrza, bo Multikino ma całkiem fajną imprezę i Ise z Zabrzaninem nadrobią zaległości filmowe. Tak więc NIE dzwonić od jutra od godz. 23 aż do południa przynajmniej.
3.6.10
W połowie maratonu
Ha! Ise jest ZDOLNA. Została dopuszczona do egzaminów, ma piąteczki z monografów i archiwistyki. I tylko we wrześniu ma jedną poprawkę. Więc od dzisiejszego wieczoru zaczyna wkuwanie do egzaminów. Jak dobrze pójdzie, to po 25 czerwca będzie miała wolne. Aha, jeśli ktoś ma skserowania skrypt z powszechnej, to Ise jest bardzo na tak.
W międzyczasie ma zamiar pójść wreszcie szukać roboty, choć ma wrażenie, że znowu za późno się do tego zabiera. Bo niestety wakacje oznaczają, że zostanie odcięta od gotówki... A że chciałaby się wyżyć artystycznie w wakacje, to przydałoby się móc za coś kupić wszystkie potrzebne rzeczy...
Wciąż fascynuje się NJN, nie może przestać jej czytać. Jak Ise będzie miała więcej czasu, to napisze coś więcej o tym.
W międzyczasie ma zamiar pójść wreszcie szukać roboty, choć ma wrażenie, że znowu za późno się do tego zabiera. Bo niestety wakacje oznaczają, że zostanie odcięta od gotówki... A że chciałaby się wyżyć artystycznie w wakacje, to przydałoby się móc za coś kupić wszystkie potrzebne rzeczy...
Wciąż fascynuje się NJN, nie może przestać jej czytać. Jak Ise będzie miała więcej czasu, to napisze coś więcej o tym.
20.5.10
Na łowy!
Jak Ise kiedyś już pisała, Kot Łowny zjawił się w jej domu z powodu myszy. I nie może powiedzieć, owszem, z powierzonego mu zadania się wywiązuje. Parę razy na własne oczy Rodzina się przekonała o łowności Kota. Lubi on też przebywać na strychu, więc istnieje podejrzenie, że niejedn gryzoń dokonał tam żywota.
Jednak Kot nie opanował jednej kwestii: gdzie ma wynosić swoje zdobyczy. Bo ma on niestety w zwyczaju wrzucać myszy pod dywan (być może niechcący), a potem nie potrafi ich stamtąd wyciągnąć. A Rodzina "wonnych" prezentów nie lubi...
Dziś Siostra w panice krzyknęła "Mysz!", co rozpoczęło akcję pod tytułem Kot, Złap Tę Mysz. Trochę to trwało, ale w końcu dało się Kota wyciągnąć spod wanny i wręcz postawić przed myszą. Bo gryzoń dopiero co się urodził i próbował uciec do góry po schodach, co skończyło się tylko podskakiwaniem. Wreszcie udało się sprowadzić Kota do sieni.
Rzecz jasna po pewnym czasie zamęczył mysz i dał jej spokój. Potem się okazało, że złapał kolejną. Siostra jednak nie wpadła na cudowny pomysł, by otworzyć drzwi i sprowadzić Kota na schody. Tak więc Ise musiała go gonić w te i wewte. Wreszcie udało się wyprowadzić... mysz. A Kota trzeba było gonić po dwóch piętrach i wywabiać spod mebli. W tym czasie mysz o dziwo cały czas siedziała na półpiętrze, jakby tylko czekała "na zabawę". Efektem całej tej bieganiny było wkurzenie Ise i Kota, a także czmychnięcie myszy do piwnicy. A tam Kot nie może być z dwóch powodów: psa oraz wyłożonej trutki.
Jako że Ojca nie było (a ma on w zwyczaju dokumentować każde Łowy), Czytelnicy muszą zadowolić się starym zdjęciem:
Jednak Kot nie opanował jednej kwestii: gdzie ma wynosić swoje zdobyczy. Bo ma on niestety w zwyczaju wrzucać myszy pod dywan (być może niechcący), a potem nie potrafi ich stamtąd wyciągnąć. A Rodzina "wonnych" prezentów nie lubi...
Dziś Siostra w panice krzyknęła "Mysz!", co rozpoczęło akcję pod tytułem Kot, Złap Tę Mysz. Trochę to trwało, ale w końcu dało się Kota wyciągnąć spod wanny i wręcz postawić przed myszą. Bo gryzoń dopiero co się urodził i próbował uciec do góry po schodach, co skończyło się tylko podskakiwaniem. Wreszcie udało się sprowadzić Kota do sieni.
Rzecz jasna po pewnym czasie zamęczył mysz i dał jej spokój. Potem się okazało, że złapał kolejną. Siostra jednak nie wpadła na cudowny pomysł, by otworzyć drzwi i sprowadzić Kota na schody. Tak więc Ise musiała go gonić w te i wewte. Wreszcie udało się wyprowadzić... mysz. A Kota trzeba było gonić po dwóch piętrach i wywabiać spod mebli. W tym czasie mysz o dziwo cały czas siedziała na półpiętrze, jakby tylko czekała "na zabawę". Efektem całej tej bieganiny było wkurzenie Ise i Kota, a także czmychnięcie myszy do piwnicy. A tam Kot nie może być z dwóch powodów: psa oraz wyłożonej trutki.
Jako że Ojca nie było (a ma on w zwyczaju dokumentować każde Łowy), Czytelnicy muszą zadowolić się starym zdjęciem:
18.5.10
System Eliminacji już niedługo "on", czylin panika przedzaliczeniowa
Ise zdała już wszystko z historii polskiej, więc z czystym sumieniem może podejść do kolokwium. Przeżyła też powszechną, choć kolejny raz tak naprawdę nic nie umiała. Bo uczyła się na dyżur. Tak właśnie do niej dotarło, że zaliczenia zaczynają się od TEGO poniedziałku. I nie ma pojęcia, jak wszystko zda w pierwszym terminie. Więc chyba lepiej przygotuje się psychicznie na wrzesień...
Jeśli chodzi o Polskę to nawet tak bardzo się nie boi. Gorzej z powszechną. Na to naprawdę musi mieć dobre notatki (czyli jej własne odpadają...). Do łaciny jakoś nie bardzo chce się uczyć, niemiecki - lo mismo. Na TI dalej nie wie, jak zrobić prezentację swojego tematu. I jak zawsze w takich chwilach wolałaby robić coś innego - skończyć Ashę, przeczytać monografię o King Crimson, Pana Lodowego Ogrodu...
A propos czytania. Ise postanowiła wypożyczyć Kronikę Kadłubka, bo stwierdziła, że jej drukarka chyba nie zdoła jednak wydrukować ponad 100 stron. Oczywiście na WNS kronika ta występuje w śladowych ilościach. No bo w sumie na co ona historykom... Za to na Filologii Polskiej wręcz produkcja masowa. Mogą się nią udławić. Ise będzie musiała specjalnie wcześniej jechać, żeby wypożyczyć ją rano. Bo potem to na korki jedzie. Zresztą tamtejsza biblioteka działa do 15.00(!).
W skrócie: należy Ise życzyć dużo szczęścia, dostarczyć notatki, skrypty, cokolwiek żeby zdała. Bo przy zaostrzeniu warunków to naprawdę nie widzi tego różowo...
Jeśli chodzi o Polskę to nawet tak bardzo się nie boi. Gorzej z powszechną. Na to naprawdę musi mieć dobre notatki (czyli jej własne odpadają...). Do łaciny jakoś nie bardzo chce się uczyć, niemiecki - lo mismo. Na TI dalej nie wie, jak zrobić prezentację swojego tematu. I jak zawsze w takich chwilach wolałaby robić coś innego - skończyć Ashę, przeczytać monografię o King Crimson, Pana Lodowego Ogrodu...
A propos czytania. Ise postanowiła wypożyczyć Kronikę Kadłubka, bo stwierdziła, że jej drukarka chyba nie zdoła jednak wydrukować ponad 100 stron. Oczywiście na WNS kronika ta występuje w śladowych ilościach. No bo w sumie na co ona historykom... Za to na Filologii Polskiej wręcz produkcja masowa. Mogą się nią udławić. Ise będzie musiała specjalnie wcześniej jechać, żeby wypożyczyć ją rano. Bo potem to na korki jedzie. Zresztą tamtejsza biblioteka działa do 15.00(!).
W skrócie: należy Ise życzyć dużo szczęścia, dostarczyć notatki, skrypty, cokolwiek żeby zdała. Bo przy zaostrzeniu warunków to naprawdę nie widzi tego różowo...
30.4.10
Majówkę czas zacząć
Ise właśnie posprzątała, umyła rowery na niedzielę - choć w trakcie się dowiedziała, że ma padać - więc uważa, że z czystym sumieniem może jechać na wycieczkę. Jeszcze tylko musi przesłać skany grupie i gotowe. Informuje tylko, że od wieczora dnia dzisiejszego aż do soboty na pewno nie będzie jej na gg. Żeby nie było zdziwienia
U Ise po staremu - kolejna fala na odchudzanie. Poza tym poczuła się starą panną, bo wchodzi na nk, a tu ludzie już pożenieni i dzieciaci. Znajomi w JEJ wieku.
Ponadto stwierdziła, że na UŚiu naprawdę może być fajnie. Na tegorocznym Festiwalu Nauki założono jej teczkę.Na szczęście ma ją przy sobie, więc żaden IPN nie powinien się czepiać (zwłaszcza, że źle wpisali jej nazwisko...). A w przyszłą środę szykuje się na grę miejską.
Tak więc miłej majówki!
U Ise po staremu - kolejna fala na odchudzanie. Poza tym poczuła się starą panną, bo wchodzi na nk, a tu ludzie już pożenieni i dzieciaci. Znajomi w JEJ wieku.
Ponadto stwierdziła, że na UŚiu naprawdę może być fajnie. Na tegorocznym Festiwalu Nauki założono jej teczkę.Na szczęście ma ją przy sobie, więc żaden IPN nie powinien się czepiać (zwłaszcza, że źle wpisali jej nazwisko...). A w przyszłą środę szykuje się na grę miejską.
Tak więc miłej majówki!
27.4.10
Przedsesyjnie
Niby kończy się dopiero kwiecień, ale... Ale jak to?! Już niedługo maj?! Zwłaszcza, że Ktoś Mą(on)dry na UŚ postanowił utrudnić życie studentom. No, to teraz Ise chce się zobaczyć, jak wszystko zalicza... Bo co jak co, ale studia rozleniwiły ją wielce. I zaprawdę powiada Wam: nie ma pojęcia, jak wszystko pozalicza.
Jak na razie musi nadrobić zaległości. Czyli: napisać kolokwium z archiwistyki, poprawić łacinę (bo III deklinacja to zło wcielone - i mówi Ise lubiąca ten język), zdać 2 tematy z historii polskiej (być może po najbliższych zajęciach nawet 3), nie wspominając już o innych pracach zaliczeniowych...
A dzisiaj być może zabierze się wreszcie do pisania. Bo na III deklinację już nie może patrzeć. A Azumangę też sobie dziś daruje, bo stężenie cukru byłoby zbyt wysokie. No, może nadrobi zaległości i obejrzy House'a...
Z rzeczy milszych Ise pojedzie na majówkę do... W zasadzie sama chciałaby wiedzieć gdzie. Niestety KTOŚ nie chce jej tego powiedzieć. A sesja Chtulhu niestety się oddala, no ale cóż. *reklama mode on* A tak już zupełnie przy okazji, to Ise przypomina o blogu z jej pracami *reklama mode off*
Jak na razie musi nadrobić zaległości. Czyli: napisać kolokwium z archiwistyki, poprawić łacinę (bo III deklinacja to zło wcielone - i mówi Ise lubiąca ten język), zdać 2 tematy z historii polskiej (być może po najbliższych zajęciach nawet 3), nie wspominając już o innych pracach zaliczeniowych...
A dzisiaj być może zabierze się wreszcie do pisania. Bo na III deklinację już nie może patrzeć. A Azumangę też sobie dziś daruje, bo stężenie cukru byłoby zbyt wysokie. No, może nadrobi zaległości i obejrzy House'a...
Z rzeczy milszych Ise pojedzie na majówkę do... W zasadzie sama chciałaby wiedzieć gdzie. Niestety KTOŚ nie chce jej tego powiedzieć. A sesja Chtulhu niestety się oddala, no ale cóż. *reklama mode on* A tak już zupełnie przy okazji, to Ise przypomina o blogu z jej pracami *reklama mode off*
7.4.10
Powrót do studenckiej rzeczywistości
Święta były i (nie)stety się skończyły: "nie" dla Niechcieja, "stety" dla żołądka i wagi Ise. I coś czuje, że dużo jej nie zrzuci, bo w sobotę szykuje się pięćdziesiątka ciotki... Ale nie narzeka, bo była to bardzo fajna Wielkanoc
Gdy wróciła na uczelnię, zastała znajomą sytuację: nic nikt nie wie. Wykład monograficzny miał być, nie być, być, nie być... Wreszcie jednak się odbył. Następnego z kolei nie było, więc grupa miała "się integrować". Ale wcześniej Ise poszła do księgarni i (wreszcie!) mogła odebrać swój zamówiony podręcznik. I to po niższej cenie niż napisali jej w mailu. A potem się Ise z (przyszłym) MG naszukała pubu. Najpierw czekała, aż ktoś łaskawie zejdzie sprzed komputera (czyli przestanie rozmawiać i zajmować miejsce/oglądać koszulki/przeglądać któreś forum z kolei), żeby mogła sprawdzić na jakiej on jest ulicy. A potem próbowała go znaleźć, co wcale nie jest takie łatwe. Ale wreszcie się to udało. Na kolejnym wykładzie profesorbajerował uwodził dziewczęta, a na konwersatorium znów się dokształcała muzycznie. I pożyczyła sobie płytę Kinga Crimsona. Szkoda tylko że przy tym nie da się uczyć...
Wróciwszy do domu zadzwoniła w końcu w parę miejsc. Dzięki temu może odda wreszcie jedną książkę (za pozostałe 3 i tak zapłaciła tylko 5 zł - po prawie roku - a ostatnią jej jeszcze... przedłużyli na miesiąc). Postanowiła też nauczyć się jeszcze jednego języka (albo podszkoli angielski i/lub nauczy się w ogóle czegoś innego - w zależności od tego, co znajdzie) i już przeszukała parę stron.
Powinna teraz przeglądnąć wreszcie płytę od kolegi, ale... W ramach powrotu do studenckiej rzeczywistości, musi jeszcze raz nauczyć się na sprawdzian. Bo kobieta stwierdziła, że nie przyłożyli się ostatnim razem. A Ise oczywiście tak się nie chce...
Dzisiejszą notkę sponsorowało słówko "wreszcie"
A tak z innej beczki to Kot Łowny łazi jakiś taki osowiały. Prawie by go nie rozdeptała na schodach...
Gdy wróciła na uczelnię, zastała znajomą sytuację: nic nikt nie wie. Wykład monograficzny miał być, nie być, być, nie być... Wreszcie jednak się odbył. Następnego z kolei nie było, więc grupa miała "się integrować". Ale wcześniej Ise poszła do księgarni i (wreszcie!) mogła odebrać swój zamówiony podręcznik. I to po niższej cenie niż napisali jej w mailu. A potem się Ise z (przyszłym) MG naszukała pubu. Najpierw czekała, aż ktoś łaskawie zejdzie sprzed komputera (czyli przestanie rozmawiać i zajmować miejsce/oglądać koszulki/przeglądać któreś forum z kolei), żeby mogła sprawdzić na jakiej on jest ulicy. A potem próbowała go znaleźć, co wcale nie jest takie łatwe. Ale wreszcie się to udało. Na kolejnym wykładzie profesor
Wróciwszy do domu zadzwoniła w końcu w parę miejsc. Dzięki temu może odda wreszcie jedną książkę (za pozostałe 3 i tak zapłaciła tylko 5 zł - po prawie roku - a ostatnią jej jeszcze... przedłużyli na miesiąc). Postanowiła też nauczyć się jeszcze jednego języka (albo podszkoli angielski i/lub nauczy się w ogóle czegoś innego - w zależności od tego, co znajdzie) i już przeszukała parę stron.
Powinna teraz przeglądnąć wreszcie płytę od kolegi, ale... W ramach powrotu do studenckiej rzeczywistości, musi jeszcze raz nauczyć się na sprawdzian. Bo kobieta stwierdziła, że nie przyłożyli się ostatnim razem. A Ise oczywiście tak się nie chce...
Dzisiejszą notkę sponsorowało słówko "wreszcie"
A tak z innej beczki to Kot Łowny łazi jakiś taki osowiały. Prawie by go nie rozdeptała na schodach...
22.3.10
Życie studenckie cz. 2
8.03 - Ise w świętej naiwności wierzy, że 157 przyjedzie punktualnie.
8.10 - jeszcze wierzy, ale coraz mniej.
8.25 - dzwoni po Ojca. Bo stwierdza, że nie chce odrabiać kolejnych zajęć.
11.00 - przeżywa źródła.
12.00 - na pytanie, czy grupa przeczytała wszystko, Ise postanawia wyjść. Co zaowocowało:
Skserowaniem sobie brakujących materiałów, odkryciem na wydziale słuchawek po 18 zł (a Ise spodziewała się 30 zł - a każdy grosz oszczędzać trzeba. Zwłaszcza że musi kupić podręcznik dla nauczyciela za 109 zł) i udawaniem, że się uczy na kolokwium z NPH.
12.45 - postanawia nie iść na łacinę i dalej udawać, że się uczy. Co skończyło się: rozwaleniem się książki, popisanymi na niebiesko rękami (i to nie TYLKO u Ise) i ogólną głupawką międzygrupową.
15.40 - przeżywa NPH, napisała kolokwium i za tydzień Ise będzie wiedziała, czy może grać w Totka.
18.00 - wraca z korepetycji z mocnym postanowieniem, że jakoś zmusi swoją uczennicę do nauki, bo się zbiesiła ostatnimi czasy.
A ponadto chciała pogratulować McDonalds wprowadzenia małej tortilli za 3 zł. To naprawdę ratuje żołądek Ise...
8.10 - jeszcze wierzy, ale coraz mniej.
8.25 - dzwoni po Ojca. Bo stwierdza, że nie chce odrabiać kolejnych zajęć.
11.00 - przeżywa źródła.
12.00 - na pytanie, czy grupa przeczytała wszystko, Ise postanawia wyjść. Co zaowocowało:
Skserowaniem sobie brakujących materiałów, odkryciem na wydziale słuchawek po 18 zł (a Ise spodziewała się 30 zł - a każdy grosz oszczędzać trzeba. Zwłaszcza że musi kupić podręcznik dla nauczyciela za 109 zł) i udawaniem, że się uczy na kolokwium z NPH.
12.45 - postanawia nie iść na łacinę i dalej udawać, że się uczy. Co skończyło się: rozwaleniem się książki, popisanymi na niebiesko rękami (i to nie TYLKO u Ise) i ogólną głupawką międzygrupową.
15.40 - przeżywa NPH, napisała kolokwium i za tydzień Ise będzie wiedziała, czy może grać w Totka.
18.00 - wraca z korepetycji z mocnym postanowieniem, że jakoś zmusi swoją uczennicę do nauki, bo się zbiesiła ostatnimi czasy.
A ponadto chciała pogratulować McDonalds wprowadzenia małej tortilli za 3 zł. To naprawdę ratuje żołądek Ise...
3.3.10
Ah, vita bella!
Tadam! Wieść niesamowita i bardzo dobra: Ise zdała skorupki. Fuksem i z łaskawości wielkiej dra B. Ale zdała na tróję, co jest najważniejsze. Tak więc może spokojnie się uczyć średniowiecza. Ba! Nie straci zniżek na bilety, nie musi szukać roboty i wysłuchiwać rodziców, że się nie uczyła. A semestr zapowiada się ciekawie.
Jak już wspominała, konserwatoria są cudne. Doktor wie o czym mówi i fantastycznie opowiadać. I jest CZŁOWIEKIEM. Właśnie Ise przesłuchuje sobie płytę, którą od niego pożyczyła. Co nie jest niezwykłe, bo Doktor wprost powiedział, że możemy pożyczać jego płyty. Jak na razie jedynym mankamentem La Tarantella jest fakt, że opisy są tylko po angielsku i francusku...
A od jutra Ise znów zacznie edukować i zarabiać. Wreszcie!
Jak już wspominała, konserwatoria są cudne. Doktor wie o czym mówi i fantastycznie opowiadać. I jest CZŁOWIEKIEM. Właśnie Ise przesłuchuje sobie płytę, którą od niego pożyczyła. Co nie jest niezwykłe, bo Doktor wprost powiedział, że możemy pożyczać jego płyty. Jak na razie jedynym mankamentem La Tarantella jest fakt, że opisy są tylko po angielsku i francusku...
A od jutra Ise znów zacznie edukować i zarabiać. Wreszcie!
28.2.10
Wojna pozycyjna
Wczoraj Ise była zdawać egzamin ze skorupek. Efekt - "była". I przypomniała sobie, jaki humorzasta jest dr B. Oczywiście stwierdził, że studentów jest za dużo i nie przepyta wszystkich, bo jest tylko do 15. (rzecz jasna na kartce umieścił tylko informację, że jest OD 13, nie uściślając jak długo). Ise nie zmieściła się w limicie. Może i dobrze, bo poziom pytań w stosunku do dnia poprzedniego podwyższył się bardzo, a zdawalność - nie. Tak więc zdaje jednak we wtorek od 15. I ma nadzieję, że doktorowi wróci dobry humor. Bo zamierza uczyć się ze skryptu z jakimiś urywkami podręczników. Przykładowo o oscylacjach późnego Wurmu w podręczniku wspomniano tylko, że były złe warunki dla osadnictwa na ziemiach polskich. Natomiast w skrypcie ktoś lepiej to opracował.
Pomijając niezły stres i ciągłą niepewność, wczorajszy dzień został spędzony w fajnym towarzystwie przy piwie. Skutkiem czego (chyba tego...) jest ból gardła (i zbliżająca się gorączka). W domu jak zwykle lekarstw na coś takiego nie uświadczysz. Więc znowu Ise musiała się ratować cebulą. Przy czym ta właśnie się też skończyła...
W ramach nauki skorupek Ise olewa jutrzejsze zajęcia. I może pierwsze wtorkowe też. Bo w sumie i tak nie przygotowałaby się do wszystkiego. Nawet przesunęła sobie korki. Ech...
Z rzeczy milszych: jutro jest 1 marca ^^
Pomijając niezły stres i ciągłą niepewność, wczorajszy dzień został spędzony w fajnym towarzystwie przy piwie. Skutkiem czego (chyba tego...) jest ból gardła (i zbliżająca się gorączka). W domu jak zwykle lekarstw na coś takiego nie uświadczysz. Więc znowu Ise musiała się ratować cebulą. Przy czym ta właśnie się też skończyła...
W ramach nauki skorupek Ise olewa jutrzejsze zajęcia. I może pierwsze wtorkowe też. Bo w sumie i tak nie przygotowałaby się do wszystkiego. Nawet przesunęła sobie korki. Ech...
Z rzeczy milszych: jutro jest 1 marca ^^
19.2.10
Wieści z prawie II semestru
Z prawie, gdyż przed Ise jeszcze egzamin ze skorupek. Do których nie wie rzecz jasna, kiedy się nauczy (bo Zapał do Pracy ewidentnie zwiał gdzieś na Kanary czy inną Majorkę...). Poza tym zdążyła porzucić rybki, by przerzucić się na farmę. Obejrzała też Avatara stwierdza, że spodziewała się czegoś lepszego. Po efektach rzecz jasna, bo jak wszyscy wiedzą, fabuły tam nie ma. Jedyne co usprawiedliwia ten film to fakt, że Ise siedziała w 2. rzędzie. Poza tym ostatnimi czasy dość często spaceruje po Silesii, a także coraz częściej odkrywa filmy, na które bardzo chce iść.
II semestr zapowiada się ciekawie, choć trudniej. Ise ma tylko nadzieję, że zda ten głupi egzamin. Bo konserwatoria z Historii i muzyki naprawdę są interesujące. Także wizja różnych wycieczek (do archiwów, ale nazywa się, że wycieczka) i odczytywania tablic łacińskich jest pociągająca. tak naprawdę wszystko wydaje się ciekawsze od skorup...
A teraz Ise wraca do przerysowywania wzoru w HaftiX. Bo ze schematu, który sobie wydrukowała, nie widzi NIC. Więc teraz musi spoglądać na wersję komputerową i przerysowywać. Ale pociesza się, że to swego rodzaju inwestycja. Może się wreszcie jej Siostra wyprowadzi...
II semestr zapowiada się ciekawie, choć trudniej. Ise ma tylko nadzieję, że zda ten głupi egzamin. Bo konserwatoria z Historii i muzyki naprawdę są interesujące. Także wizja różnych wycieczek (do archiwów, ale nazywa się, że wycieczka) i odczytywania tablic łacińskich jest pociągająca. tak naprawdę wszystko wydaje się ciekawsze od skorup...
A teraz Ise wraca do przerysowywania wzoru w HaftiX. Bo ze schematu, który sobie wydrukowała, nie widzi NIC. Więc teraz musi spoglądać na wersję komputerową i przerysowywać. Ale pociesza się, że to swego rodzaju inwestycja. Może się wreszcie jej Siostra wyprowadzi...
8.2.10
W poszukiwaniu zapału do nauki
Rzecz pierwsza i najważniejsza: Ise ma 4 z egzaminu!!!oneone. Wyczekała się, strachu najadła, by nie trafić na głupie pytania i proszę: zdała bardzo fajnie. Jak cała jej grupa zresztą (a przynajmniej ci, który podeszli). Zna już nawet plan na przyszły semestr i musi tylko wykombinować, na jaki wf się zapisać.
Pozostaje jej tylko zaliczyć durne Barbaricum, zdać egzamin w II terminie (bo komisu to Ise jakoś nie widzi...), a potem jakoś przeżyć II semestr. Bo wtedy jest podobno jeszcze śmieszniej... Tylko że Ise jakoś nie może się zebrać do nauki. Po prostu czeka, co dr B. wymyśli i zastawiać się, czy ma właśnie dobry dzień. Jak na razie w ramach robienia-cokolwiek-byle-się-nie-uczyć przeczytała wreszcie Pana Lodowego Ogrodu (chce następne tomy!), Kto zabija najsławniejszych amerykańskich pisarzy?, przepisała teksty i poprowadziła Elifa.
Co do swoich kolejnych urodzin Ise żadne mądre przemyślenia nie przychodzą do głowy. Tak więc przejdzie od razu do kwestii prezentów: dorobiła się myszki i podkładki komputerowej, biżuterii i dwóch storczyków. Ise nie ma ręki do kwiatów, ale tym razem chciałaby, żeby się uchowały, bo są bardzo ładne.
Pozostaje jej tylko zaliczyć durne Barbaricum, zdać egzamin w II terminie (bo komisu to Ise jakoś nie widzi...), a potem jakoś przeżyć II semestr. Bo wtedy jest podobno jeszcze śmieszniej... Tylko że Ise jakoś nie może się zebrać do nauki. Po prostu czeka, co dr B. wymyśli i zastawiać się, czy ma właśnie dobry dzień. Jak na razie w ramach robienia-cokolwiek-byle-się-nie-uczyć przeczytała wreszcie Pana Lodowego Ogrodu (chce następne tomy!), Kto zabija najsławniejszych amerykańskich pisarzy?, przepisała teksty i poprowadziła Elifa.
Co do swoich kolejnych urodzin Ise żadne mądre przemyślenia nie przychodzą do głowy. Tak więc przejdzie od razu do kwestii prezentów: dorobiła się myszki i podkładki komputerowej, biżuterii i dwóch storczyków. Ise nie ma ręki do kwiatów, ale tym razem chciałaby, żeby się uchowały, bo są bardzo ładne.
28.1.10
Doniesienia z frontu
Na początku chciała się pochwalić, że ma już prawie wszystkie zaliczenia i wcale nie musi poprawiać źródeł. Ba! Ma nawet +3 z powszechnej i 4 ze źródeł. Inna rzecz, że ze skorup podejdzie dopiero w II terminie bo dr B. jak tylko może udowadnia swoją wyższość. W dodatku w przyszłym semestrze prowadzi informatykę (btw. po co znowu ma się jej uczyć? Naprawdę się nauczyła wszystkich potrzebnych rzeczy...). Ale zanim Ise podejdzie do egzaminu, musi zaliczyć cholerne Barbaricum. Jakby już nie mógł sobie tego darować i przemaglować bardziej na egzaminie...
Za to przeczytała już 4 lektury z 8 (i w zasadzie przeczyta razem tylko 6, ale to zawsze coś) i pozostaje jej wydrukować tylko jedno źródło. I wychodzi jej, że na naukę pozostaną jej 2-3 dni, ale da sobie jakoś radę. A poza tym ma plany co do ew. sesji urodzinowej i co do historii Elifa. Tak więc sesja to baaardzo kreatywny czas.
Za to przeczytała już 4 lektury z 8 (i w zasadzie przeczyta razem tylko 6, ale to zawsze coś) i pozostaje jej wydrukować tylko jedno źródło. I wychodzi jej, że na naukę pozostaną jej 2-3 dni, ale da sobie jakoś radę. A poza tym ma plany co do ew. sesji urodzinowej i co do historii Elifa. Tak więc sesja to baaardzo kreatywny czas.
22.1.10
Funkcja prorokowania
Stało się dokładnie to, co Ise przewidywała. Dr B., gdy zakończył wreszcie egzaminować, stwierdził, że za 20 minut wychodzi i nie przepyta wszystkich. Jako że ludzi było ok. 20, to Ise sobie poszła, bo w sumie nie była pewna swojej wiedzy. Teraz czeka na drugą część proroctwa, kiedy to we wtorek o 11.00 dr B. stwierdzi, że on się umawiał TYLKO z grupą IV, więc III niepotrzebnie kwitła tam od 8.00 i ma nie liczyć na to, że zostanie dopuszczona do I terminu.
Gdyby tak się stało, to Ise być może przeczytałaby wszystkie lektury na drugi egzamin i do niego się przygotowała. Jak na razie musi ustalić, czy zaliczyła powszechną (dowie się tego chyba jutro) i źródła, zdobyć parę podpisów i zaliczyć u dr B. Że tak powie, zaje...
Gdyby tak się stało, to Ise być może przeczytałaby wszystkie lektury na drugi egzamin i do niego się przygotowała. Jak na razie musi ustalić, czy zaliczyła powszechną (dowie się tego chyba jutro) i źródła, zdobyć parę podpisów i zaliczyć u dr B. Że tak powie, zaje...
18.1.10
Stan na 18 stycznia godz. 22
Dziś kolejne 2 osoby zrezygnowały z grupy Ise. Są jej to dobre koleżanki, z którymi zdążyła się już zżyć. I jest jej dziwnie z ich decyzją. A to że Ise nie wyobraża sobie jak zda tę sesję, to już chyba wszyscy wiedzą. Ani tym bardziej tego, jak będzie w przyszłym semestrze. Jednak nie zamierza rezygnować, choćby miała podejść tylko raz w marcu.
Dziś też oddała referat. Jak do zostanie on zaliczony, to może Ise podejść do egzaminu. Może się za to pochwalić 5 z łaciny, 4 z ochrony własności i pewnym zaliczeniem wf i niemieckiego. A o pozostałe wpisy będzie walczyć.
Jutro ma wielkie kolokwium zaliczeniowe ze źródeł. Będzie bazować na notatkach innych osób, więc będzie wesołe. Poza tym ma wrażenie, że nie wszystko w nich jest, zwłaszcza w przypadku archeologii. Być może dlatego, że nikt nie ma najnowszego wydania pewnej książki... Co do skorupek Ise też nic nie umie. I będzie tylko błagała o to, żeby jej grupa znów nie została wyrzucona z zajęć.
Z milszych rzeczy: ma już 11 level w Happy Aquarium - w baaaardzo pasjonującej grze. I była dziś też u Babci.
Dziś też oddała referat. Jak do zostanie on zaliczony, to może Ise podejść do egzaminu. Może się za to pochwalić 5 z łaciny, 4 z ochrony własności i pewnym zaliczeniem wf i niemieckiego. A o pozostałe wpisy będzie walczyć.
Jutro ma wielkie kolokwium zaliczeniowe ze źródeł. Będzie bazować na notatkach innych osób, więc będzie wesołe. Poza tym ma wrażenie, że nie wszystko w nich jest, zwłaszcza w przypadku archeologii. Być może dlatego, że nikt nie ma najnowszego wydania pewnej książki... Co do skorupek Ise też nic nie umie. I będzie tylko błagała o to, żeby jej grupa znów nie została wyrzucona z zajęć.
Z milszych rzeczy: ma już 11 level w Happy Aquarium - w baaaardzo pasjonującej grze. I była dziś też u Babci.
13.1.10
Bardzo ważne
Zdrowie to rzecz bardzo ważna, jak wszyscy wiedzą. Niestety często kosztuje bardzo dużo. A w tym przypadku równie ważny jest czas. 3-miesięczny Wojtuś ma niedowład prawej rączki. Potrzebna jest operacja, która kosztuje 7 tysięcy euro i można przeprowadzić ją w klinice w Niemczech. Jednak trzeba ją wykonać, zanim Wojtuś skończy pół roku. Rodzice nie są w stanie własnymi siłami uzbierać tak dużej kwoty w tak krótkim czasie. Liczy się każda złotówka. Jeśli możecie - pomóżcie.
Pieniądze na leczenie Wojtusia można wpłacać na konto:
FUNDACJA SPLOTU RAMIENNEGO
ING Bank Śląski O/Warszawa, Kochanowskiego 51a
Nr konta: 19 1050 1054 1000 0023 1256 3600
z dopiskiem: darowizna na leczenie Wojtusia Grzyśki
Więcej informacji:
http://www.fsr.pl/hwojtka.php
http://www.se.pl/wydarzenia/kraj/pomozcie-mi-przytulic-mamusie_123941.html
http://www.nasza-szkola.pl/index.php?dzial=news_szczegoly&d=664&sort=data_d&gal=0
Pieniądze na leczenie Wojtusia można wpłacać na konto:
FUNDACJA SPLOTU RAMIENNEGO
ING Bank Śląski O/Warszawa, Kochanowskiego 51a
Nr konta: 19 1050 1054 1000 0023 1256 3600
z dopiskiem: darowizna na leczenie Wojtusia Grzyśki
Więcej informacji:
http://www.fsr.pl/hwojtka.php
http://www.se.pl/wydarzenia/kraj/pomozcie-mi-przytulic-mamusie_123941.html
http://www.nasza-szkola.pl/index.php?dzial=news_szczegoly&d=664&sort=data_d&gal=0
8.1.10
Notka zdecydowanie posylwestrowa
Święta jak zwykle minęły zbyt szybko. I oczywiście Ise w tym czasie prawie nic nie zrobiła (czyli nie zaczęła opracowywać zagadnień, a z lektur przeczytała tylko 2). Za to spędziła je niecodziennie. Bo wraz z Zabrzaninem. Ale następnym razem zmusi przekona go do tańca. Na pewno.
Po brutalnym zakończeniu przerwy świątecznej (jak to... to już koniec?!) nastąpił hm... brutalny powrót do rzeczywistości. Znaczy się wykładowcy są bez serca - a przynajmniej większość z nich na WNS. Ise naprawdę czuje się jak w szkole. Ba! Nawet w liceum nie miała ciągłych wejściówek. I kiedy niby ma się uczyć do sesji? Chyba nie tak wyobrażała sobie studia... Już pomija fakt, że na cholerę był ranking, skoro przyjęli na rok wszystkich jak leci. Jedyna fajna rzecz to łacina, wf i lektury, które sobie Ise wypożyczała. Chociaż jak na złość właśnie teraz jej się zachciało pisać i prowadzić erpegi...*marud mode off*
@kermowka: Ise uprzejmie pyta, kiedy będzie na Śląsku. Bo coś na nią czeka. I przy okazji wyjaśni coś (nie, nie musi się bać tego).
Po brutalnym zakończeniu przerwy świątecznej (jak to... to już koniec?!) nastąpił hm... brutalny powrót do rzeczywistości. Znaczy się wykładowcy są bez serca - a przynajmniej większość z nich na WNS. Ise naprawdę czuje się jak w szkole. Ba! Nawet w liceum nie miała ciągłych wejściówek. I kiedy niby ma się uczyć do sesji? Chyba nie tak wyobrażała sobie studia... Już pomija fakt, że na cholerę był ranking, skoro przyjęli na rok wszystkich jak leci. Jedyna fajna rzecz to łacina, wf i lektury, które sobie Ise wypożyczała. Chociaż jak na złość właśnie teraz jej się zachciało pisać i prowadzić erpegi...*marud mode off*
@kermowka: Ise uprzejmie pyta, kiedy będzie na Śląsku. Bo coś na nią czeka. I przy okazji wyjaśni coś (nie, nie musi się bać tego).
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
